Link 03.09.2008 :: 02:44 Komentuj (1)
gardze slowem obtoczonym w mace, a nie w bulce tartej i chwile przesypiam przez minut dwadziescia. czy ja to juz surrealizm, czy jeszcze realizm. swietej pamieci swieta margaretka nie kroczy juz nocna aleja. krocze za snem swoim, jak cien za nim podazam. jak kot w klebek sie zwine, kocem nie przykryje. karmie siebie i ciebie slowami swemi, zdechniemy z glodu. pragnienia zaznamy za godzine.



Link 03.09.2008 :: 02:37 Komentuj (0)
i cisze zamykam w swej glowie, a papierosa kolejnego pochlaniam. nicosc jest jak narkotyk, a beznadzieja wymyka sie z mych ramion.

Link 26.08.2008 :: 04:19 Komentuj (2)
mialem nie narzekac. nie pieprzyc trzy po trzy. nie byc sentymentalnym.
ale trzaska mroz wkolo mnie i jest zimno mi wciaz. slonce moje nie swieci nad tym miastem, bo kazdy ma swoje slonce w miejscu jakims. kiedys to byla babia gora, teraz to bulwar. a nadzieja zawsze ma zielone oczy, choc teraz nosi soczewki. oszukuje. latarnica jedna. glowa potrzasam i probuje sie obudzic. tesknota daremna w ramionach spoczywa. nagosc moja emocjonalna przeraza kota mojego. a kat nad glowa ma stoi, zamierza sciac moje wlosy. nie slysze zadnego komara, ani nie przelatuje mucha. gdzie jestescie wszystkie magiczne owady, co kiedys cialo moje spozywalyscie. juz nie jestem smaczny ? juz mnie zjesc nie chcecie ?
noc noca kiedys byla, a teraz stala sie porankiem. a walka z samym soba jest trudniejsza niz z wrogiem najwiekszym.

chemikalia na siebie wylej, to bedziesz piekna. pieprz swoja nagosc i cialo swoje. nowy model. nowy styl. a manekinem dalej pozostaniesz. goloslowna i obrazoburcza. taka jestes. slowa warta. zdania nawet. podnieta twoja jest podnieta tylko twoja i powinna pozostac pod przykryciem koldry.

za wlasny pokoj cene zaplace wielka. pokoj wlasny miec. nie wejdzie nikt. straci twarz. a przemyk jest genialna. a przemyk jest krolowa. nosowska tez. wielokrolewie panuje. chylinska. bartosiewicz. pieprzone powroty w srodek lat dziewiecdziesiatych. zadne gosiedodymandarynyiinnetandetnepanienki. dla czworki nagrody. dla reszty pudelek. nie czestuj nigdy zyda wieprzowina, bo obrazi sie na ciebie smiertelnie. nie mow nigdy kobiecie, ze jest stara. pocaluj nagie lica. boguslawie narysuj kwiatek, bo to kobieta najwspanialsza. wyjatkowa. jedyna. to aniol z misja ratowania zblakanych baranow. kwiat najwspanialszy.

kurwy drzyjcie mordy swoje glosno, tak bym was uslyszal.

kuulut kesiin. maestria i mistycyzm. a ja jestem jak ty. ty jestes jak ja. podobni do siebie jak krople dwie wody. spragniony jestem i ciebie wypijam. potem sam wyschne na tej pustyni. pustynia bedzie mym grobem.
slonce niech przypiecze mnie odpowiednio, niechaj sepy sie zleca. niechaj sepy mnie zjedza.

do krajow odleglych wyjade. w krajach dalekich spoczne. bocianem bede na zime z polski uciekajacym.

bachanalia na czesc swiata urzadzcie. swietujmy winem ciche odejscia. cichego lkania nie uslyszysz. ale spiew alkoholika z dwudziestoletnim stazem, a i owszem.
kup mi kup mi nosowska na wlasnosc. tylko tego dzis chce.

Link 26.08.2008 :: 03:55 Komentuj (0)
cisza wszedzie i noc, a ja slucham bartosiewicz i innych piosenek sentymentalno-nostalgicznych. trza zmienic szablon, ale dysk poszedl sie piescic, a ja nie mam sily, a ja nie chce.

Link 13.08.2008 :: 11:39 Komentuj (1)
i chyba znowu spieprzylem cos swoim fanatyzmem olimpijskim. wszystko zapeszylem. wszystkie przesady sie sprawdzily. wine biore na siebie. niechaj mnie mlotem skolimowska trafi. niechaj mnie szlag trafi jasny i cholera. i kurwica mna targa, bo dziadkowie najazd na moj dom zrobili i nudzi babka strasznie, ze ja juz umieram. ze ja juz mam dosc. ze ja najzwyczajniej w swiecie juz nie czuje sie dzieckiem, ktore mozna pytac o takie pierdoly, o jakie laskawie pyta. ja rozumiem, ze demencja starcza i uwiad, ale w sierpniu pytac jak sesja, to juz lekka groteska ocieka, to juz jest zgola upierdliwosc. biedny student egzaminowany przez dwanascie miesiecy w roku. to ja juz wole egzamin z doktryn polityczno-prawnych.

wracalem raz pociagiem z kutna do lodzi z amerykanskim zydem. porozmawialem z nim troche, przestrzeglem przed odkrywaniem pejsow na ulicy. no i wchodze ja sobie na jakis tam pardon.pl, i czytam, ze go w warce pobili. bo sam chodzil po miescie. bo polacy to antysemici. ech.

zabierzcie ja ode mnie. ratunku.

kwiat paproci odnalazlas trzy tygodnie temu i sie nie pochwalilas. midynetka sie staniesz, a on cie sprzeda bulgarskim sutenerom. i na wolskiej w warszawie zjedz obiad za piec zlotych, a sie najesz na zapas. to bedzie uczta wigilijna dla ciebie.







2006 8 9 10 11 12
2007 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12
2008 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12







bo own mjo pap aut last ont