Link 01.10.2006 :: 16:12
Komentuj (7)coraz mocniej w kosciach czuje, ze dziewica padla.
nie wiem skad to przeczucie, ale takie przyszlo i wykopalo sobie ziemianke w moich gnatach.
prozaicznosci ciag dalszy
dalej jestem nieogolony, ale jutro juz sie ogole
prozaicznosci ciag dalszy
jeszcze nie jestem studentem zadnej uczelni wyzszej.
jutro juz nim bede. oby.
prozaicznosci ciag dalszy
burza. jak zawsze wejde pod lozko.
prozaicznosci ciag dalszy
sezon jesiennych depresji w toku
zmartwienie numer jeden
gdzies sobie znowu muza poszla i sklecic nie jestem w stanie slowa.
zmartwienie numer dwa
od tygodnia nie mialem alkoholu w ustach
zmartwienie numer trzy
od piatku nie przeczytalem zadnej ksiazki
podsumowanie
stane sie analfabeta i trzezwym alkoholikiem. dodatkowo kreatywnosc zaniknie i bede czlonkiem samoobrony. oboratrzodachlew.
Link 04.10.2006 :: 16:10
Komentuj (9)leze w lozku z katarem i trzema rolkami miekkiego papieru toaletowego.
namietnie slucham kapeli ze wsi warszawa i pochlaniam pereza.
apsik.
na zdrowie.
Link 05.10.2006 :: 14:38
Komentuj (7)tracisz sen.
a godziny plyna i z kazda nastepna coraz mniej zmeczony jestem.
a preisner mi gra podwojnym zyciem weroniki i tak sobie mysle, ze ja tez mam podwojne zycie michala.
Link 06.10.2006 :: 01:18
Komentuj (0)nigdy nie bedziesz maria magdalena z moich snow.
loretanko, urszulanko, salezjanko.
nieskalana dziewico co odeszlas nagle i po cichu.
angielskie wyjscia masz opanowane. dziekuje ci za neurastenie.
a teraz na krzyz sie wdrapuje, perizionium zakladam.
i rekwiem dla ciebie slowne komponuje.
non cani carno. potem jednak dla ciebie krakowska podsuszana.
a aojdowie odeszli.
czego szukano w wyszukiwarce i na mnie natrafiano:
- stare kurwy z rybnika
- prostytucja szrama
- klasztor la rabida (ktos 1492 zafascynowany)
- szukam kurwy z rybnika
- dziewczyna z astrachania
- twoja wlasna dziwka
- hilda nimfomanka
- kurwy z tajlandii
- wodka z mety
- czy to pajak czy to menda
- numer bartoszewskiego na komorke
- zdjecia kiboli lata 1990
jednym slowem - jej.
co ja mam wspolnego z kurwami z rybnika?
zatem pozdrowie kurwy z rybnika. i te stare, i te mlode.
"bliss" muse za mna chodzi i nuce go palac papierosa.
Link 06.10.2006 :: 13:06
Komentuj (7)dziewica ozyla.
reaktywacja jej swiata. a myslalem, ze padla.
fetyszyzacja znowu nastapi i adoracja ?
doma nowy, no priedrassudki stary.
pomimo renowacji ciala mego, odpicowania, ach och ech i dalej podziw dla dziewicy.
kaptowniczka.
a ja stoje na srodku pinakoteki na wzorzystym piedestale.
nagi. rozebrany z miesni, skory.
a na glowie mam czapke.
klaniam sie.
i dlaczego ta zapalniczka nie dziala ?
i do cholery jasnej - dlaczego ja mam klapki na oczach.
wcoraj byl dyscyk, dzisiaj pogoda.
nasa maniusia sla do ogroda.
/kapela ze wsi warszawa "dyscyk"/
Link 08.10.2006 :: 13:46
Komentuj (1)niedzielny rosol z kury i wolowiny.
oko cyklopa.
przeprawiony pieprzem i maggi, co by delikatny nie byl.
kura made in ferma. kura na rosol. kura, ktora nigdy pazurem nie bazgrala.
a ona chce byc kower gerl.
Link 08.10.2006 :: 22:41
Komentuj (1)dwa psy w gluszy
szczekajaca oblawa i przebrzmiala slawa.
wygraj sie raz w serialu. pokaz sie z renata beger. zatancz z pizdami.
polska kariera.
a moja ksiazka w martwym punkcie stanela. nike za dwa lata.
maslowska trzymaj sie.
rozhisteryzowana klimakteryczna primabalerinna
chron mnie przed takimi zarazami i chron od ich sluchania, co bym w zdrowiu trzydziestu jeden lat dozyl i popelnil zbiorowe samobojstwo, uprzednio zdobywajac nobla.
mam cel i go osiagne. smiac sie mozecie do woli. ja zasmieje sie ostatni, no chyba, ze mnie ktos przezyje.
Link 09.10.2006 :: 13:38
Komentuj (2)grechucie sie zmarlo.
ech.
Jeszcze pożyjecie poeci prawdy,
Jeszcze pożyjecie padając z nóg,
Zobaczycie jeszcze jak inni wstają,
Jakby ich prowadził taki sam Bóg. Link 09.10.2006 :: 19:42
Komentuj (3)chyba wyprowadze sie do maroka.
zaklinowalem sie w arabskiej muzyce.
brakuje mi trzydziestu stopni ciepla, fajki wodnej i swiezych rogow bawola.
zadowalam sie na chwile obecna trzema koldrami, czarnymi davidoffami i winogronami /zapewne ze szklarnii/.
edit:
kate bush i wichrowe wzgorza. oj oj oj - to tygrys lubi najbardziej.
na wlasne zyczenie lalala tracisz.
samoekstaza nie wyjsciem a wejsciem jest.
postanowienia z dziewiatego pazdziernika dwa tysiace szostego roku:
1. bede soba w kazdej sytuacji, nie ugne sie i nie zaloze zadnej z mych teatralnych masek
2. bede palil w rozsadnych granicach
3. przyloze sie do studiow w sposob samozadowalajacy
4. koncze z ironia i sarkazmem
5. naucze sie ponownie pisac uzywajac klawisza alt i shift
6. w koncu ugryze sie w dupe
7. koniec ze spozywaniem chleba
8. danie z mikrofali = zle danie
9. przeczytam dwie ksiazki, a jedna zjem
10. to nie dekalog, nie ma dziesiatego.
Link 10.10.2006 :: 01:50
Komentuj (1)nie lubie niejasnych chwil.
nie lubie nie byc proszonym do tanca.
intergalaktyczna radiostacja i ja.
lalalala
i dosyc chmur i gwiazd
i dosyc ksiezyca mam.
Link 10.10.2006 :: 11:47
Komentuj (4)wyspy orientu i hiszpanska przystajn, galery dwie i bocianie gniazda.
ujmujaca piesn mezaliny i mojry tanczace w narkotycznym uniesieniu.
a niebo przechodzi w pieklo. a pieklo jest lodowate. klamali.
a suki spuszczone na zer gloduja.
enta eih
habibi ya nour el ayn.
zero plus zero rowna sie zero.
Link 11.10.2006 :: 14:33
Komentuj (1)obowiazki domowe i rutyna.
kolo kieratu.
jak kon.
prrr.
Link 11.10.2006 :: 20:25
Komentuj (2)mediolan paryz nowy jork tokio
aleje
krok prezny
zapach wodki
spiew ostatnich ptakow
kasztan co krok
moje miasto
jest jak bagno.
Link 12.10.2006 :: 01:58
Komentuj (2)kraina magiczna, jeno bardzo oddalona.
kraina czekolada i arbuzem plynaca.
kilometry stad.
radykalny krok zdolnym podjac.
tylko czy go zrobie ?
Link 13.10.2006 :: 01:02
Komentuj (0)slucham zaginionego spiewu niemego labedzia.
z atencja i powaga. maestro. uwertura. zapis nutowy.
wszystko w mej glowie. cos a la operetka.
samotne drzewo posrod traw. sosna to czy jodla? nie. to nie drzewo. to ja. to moj maly swiat.
kilometry i godziny biegna wsrod 20 lat.
potykam sie o ciebie co krok w mych zamszowych butach.
nie upadam, bo mnie podtrzymujesz. a moze ja chcialbym zaliczyc kolokwialna glebe ? i pozniej podniesionym sie stac.
ou est amour ?
den me agapas.
w oczekiwaniu na...
trwam.
My lover's goneLink 13.10.2006 :: 03:05
Komentuj (4)wlasnie zjadlem sniadanie.Link 14.10.2006 :: 02:02
Komentuj (2)utulam sie do snu posrod mych pierzyn i poduch.
szczesliwy szczesliwszy - ja nie wiem.
tylko spij i az spij. tam mnie prowadz, tam, tam gdzie jestes. chce byc tam gdzie ty. w niebie ? czemu nie. w piekle az na dnie ? bede wszedzie. wszedzie bede. czy to wazne gdzie to bedzie ? Link 14.10.2006 :: 13:08
Komentuj (1)preludium dla zmyslow. zapach smak glos serca bicie.
chmurnosc oczu i gesia skorka.
i bol palacy okolice potylicy.
i lzy wspomnien sentymentalnej przyjaciolki.
i wiatr uda rozchylajacy.
ostatni taniec zakochanych, co z nimi bedzie ?
nic.
ona pojdzie przez fale rozstania tam gdzie znajdzie idylle.
on zostanie w swym lozu z puklem jej wlosow w rece.
Lacrimosa dies illa,
Qua resurget ex favilla
Judicandus homo reus.
Huic ergo parce, Deus:
Pie Jesu Domine:
Dona eis requiem. Amen.Link 14.10.2006 :: 15:47
Komentuj (0)czy ty wiesz, ze ja gine?
czy ty wiesz, ze umieram.
krzycze. ty mnie nie slyszysz.
czy ty wiesz.
ciemne serce mnie wola.
ciemnosc serca zabija.
patrze, a ty nie widzisz.
jak to jest.
to jest tak*
*katarzyna figura "ciemne serce"
Link 15.10.2006 :: 02:15
Komentuj (1)zabierz mnie do aniolow.
zabierz mnie od tej ciemnosci.
zabierz mnie do tej jasnosci.
zabierz mnie od umierania*
* kasia figura "ciemne serce"
Link 15.10.2006 :: 12:26
Komentuj (2)dużo, za dużo wiesz o mnie
i klaps.
numer sto dwadziescia dwa i pol.
kolejne ujecie. puder na buzce. usmiech sztuczny dwudziesty osmy.
tekst lecacy z promptera. sztuczna krew. sztuczne lzy. sztuczna slina.
a gdzie jest teraz bertolucci ?
Link 15.10.2006 :: 19:06
Komentuj (6)nie moge tego zniesc,
ze wszystko jest pragnieniem.
bawiac sie w chowanego,
posuwam sie mieszajac herbateLink 16.10.2006 :: 03:10
Komentuj (3)trzecia dwadziescia.
nie spie.
ty spisz.
wiem.
czuje to.
zaraz bede spod przymknietych powiek obserwowal cie w snie.
Link 16.10.2006 :: 12:52
Komentuj (0)czy wiesz gdzie biegne ?
gdzie bede za dwie minuty ?
Link 16.10.2006 :: 18:48
Komentuj (1)dzis wyrzucilem z pracy aniola stroza.
bez trzymiesiecznego okresu wypowiedzenia.
Link 16.10.2006 :: 19:51
Komentuj (5)tak bardzo bardzo potrzebuje cie.
a zimno mi i do ciepla daleko.
jak lodu kostka w drinku przez elizawiete saczonym.
jak wlos wyrwany w szale sie czuje. jak noc bolesna i ciezarna.
untilted 1 sigur rosLink 17.10.2006 :: 01:28
Komentuj (2)katarski rytm i santa maria w siodle.
rycerskosc wymarla z dzentelmenstwem i zaginela bez sladu.
orderem sie przyozdobie i wyjde wolny na ulice.
dwa grosze do tego kubka, szesc do tej reki.
imperialista. globalista. hedonista.
wszystko sie wyklucza.
zycie.
wstazka sie ozdobie i jako prezent podam.
ja gwiazda, ty gwiazda.
wszechswiat dla nas.
Link 17.10.2006 :: 16:44
Komentuj (5)komfortowy wyglad zapewnily mi dzisiaj okulary.
panna w dziekanacie jedna mila, wasata wredna jak byla.
dwa tygodnie aj waj minely i dziure w ziemi wykopac sobie moge, co bym studia w koncu rozpoczac mogl. nieroby. niedoroby.
prokuratura warszawska niech sie mna zainteresuje i oddzial psychiatryczny, i udziela mi azylu na pradze, badz na kabatach - przed wojskiem.
Link 18.10.2006 :: 02:53
Komentuj (2)obdarzeni najwiekszym zaufaniem sa mi najblizsi.
wyjatkowosc.
i jeden rozstep na ramieniu.
cztery na plecach.
razem daje piec.
piecioro najblizszych przyjaciol.
szesc blizn na lewej rece.
szescioro dalszych przyjaciol.
schron i betonowe ogrodzenie. serce zaminowane.
klatka zatrzasnieta nad glowa.
klinga.
cios.
siek.
raz pras.
sen.
sen w otwartym miejscu i wysokie nadzieje.
Link 18.10.2006 :: 13:33
Komentuj (9)miedzynarodowe lotnisko w godzinie szczytu.
zgubiono walizke ze wspomnieniami.
Link 18.10.2006 :: 18:44
Komentuj (5)ach kupciezze bubliczki
gorace bubliczki
za zlote rubliczki
nakarmie was.
te prosbe mam jedna
nim gwiazdy w noc zbledna
wspomozcie mnie biedna
choc jeden raz
a w tej zlej dobie
zarobie cos sobie
to wielki bal zrobie
a ze mna wy
a w te noc jedna
od sciany do sciany
harmonia i tany
wciaz beda szly *
usmiech daleki i odwaga. a chlod i zimno ? a dystans ?
nicnicnic.
nagle zmienil sie swiat.
*
kinga preis bubliczki Link 19.10.2006 :: 02:40
Komentuj (3)ostatnie promienie gwiazdy najjasniejszej przebijaja sie przez moje wlasnorecznie wykonane rolety. do serca tez dobijaja sie glosy anielskie, smagane po drodze witkami diabelskich wierzb.
zapetlony w kolko jeden utwor. muzyka dla lewej komory.
ciemne obrazy przed wzrokiem mym i chmurnosc ogolna spojrzenia.
dusznosc wlasnego ciala skrywajacego co popadnie.
i slawa przebrzmiala uwodziciela.
i zadze magiczne i nierealne.
histerie dyfteryt kila
a daj mi godzine, albo dwie daj. chwile jedna. nawet krotka. a oblicze me pokaze ci. i mozesz calowac obraz moj. a ja sie nie ugne. zmysly obudze. i dam w podziece slowo godne.
a potem gubie termos
a ja gubie mysli. gubie siebie. trace to co mialem. a czego juz nie mam. nicnicnic mi pozostanie. a ona bedzie wolna. ona bedzie natchniona. i kurwa. nie mam czasu na seks. nie mam czasu na nic.
bo mam za duzo czasu.
tandetna szminka do tandetnej torebeczki
zmarnowane dwanascie sekund i dwa zlote. zmarnowana jednak wiecznosc. ozdoby. me filutryjne spojrzenie. taktaktak.
bede tak spogladal. mozesz mnie nawet upiec na zywym ogniu, a ozyje i wzrok bedzie ten sam. goraco mi. pale sie od wewnatrz. jakbym gwalcony byl rozzarzona pochodnia. i pije sok grejpfrutowy.
cierpki jest. jak moje lzy.
like a virgin into hollywood jak w kitschu
ach jak ja kocham wyc.
Link 20.10.2006 :: 15:14
Komentuj (3)w nocy pisac zaczalem to co napisze teraz, lecz mysz ma sukawredna.
sukawredna bo przestala dzialac i celem naprawy nie ostroznie wcisnalem reset kasujac to co napisane zostalo.
to bylo tak
to bylo tak.
ojciec srojciec zapowiedzial, ze zaplaci w koncu za rozwod, co by w spokoju mogl drugie dziecko ruchami frykcyjnymi klecic. ja mu dam param param param.
i nie idzie tu absolutnie o moj egoizm.
i idzie tu wrecz przeciwnie - o altruizm. ojciec chlop rocznik szescdziesiaty drugi, dran jakich malo, na ojca to ni hoho i ni huhu.
jedno dziecko juz zalatwil w trybie dozywotnim, nerwice mu dajac w zamian za czulosc ojcowska. i lalala. wiec na choinke mu dziecko drugie ? winiose pozew o odszkodowanie za straty moralne, bom cherlawy i watly w sferze emocji, acz szerokie spectrum ich posiadam, tylko racza nadwrazliwosc plus bagaz doswiadczen wielu mnie na dno i dol dna zeslac potrafia, a ja tego nie chce, bo nie dosc, ze nie lubie to mi jeszcze pozniej smutek zarzucaja.
a idzcie wy mnie z daleka jak sie wam moje zycie nie podoba.
ano.
i sie poklocono wczoraj. z matka. z ojcem tez. ojciec telefonu swego szpanerskiego juz nie posiada, bom pizgnal nim z sila nie az tak wielka, ale wystarczajaca, o sciane rozwalajac go w mak drobny, oj drobny. reakcja? zero. chyba nie byl zaskoczony moja zloscia.
mnie ulzylo. a i prokuratura z psychiatrii oddzialem, no i wydzial psychologicznym na dobre sciezki wprowadzili, bo bym sfrustrowany gryzl dlugopis i palec wlasny przez nocy reszte.
mam.
mam pierdut. mam fiola. fiksa. bzika.
kinga preis mnie wyjatkowa uraczono. slucham bez przerwy. no prawie.
kingo droga i kochana, jezeli to kiedys przeczytasz, to cie ozloce.
tak to sie porobilo, ze kinga jest jedna z moich ulubionych aktorek. a wyroznienie to wielkie, bo siksy mlode przed czterdziestka mnie gra swa uwiesc w stanie nie sa. wyjatkowa kobieta i nic wiecej, i piekna, i madra. a i zeby wybila podczas sceny milosnej, wiec jajcara.
przeklenstwo millhaven
a zaspiewam to na egzaminie. a bede. a jak. a juz.
za rok. warszawska pe wu es te. kto wie. moze sie uda. a i na prokurature, psychiatrie i psychologie bedzie blizej.
Ochrzczono mnie Loretta, Ale wole imię Lotti
Mam lat 15, choć mi więcej dają
Niebrzydkie oczy mam zielone I jasne włosy rozpuszczone
Chłopaki już się za mną oglądają
Lecz skromna jestem i nieśmiała
Pobożnie mama mnie chowała
Tralalala tralalala
Nie znasz dnia ani godziny, tylko bóg je zna
i bede. i jestem.Link 20.10.2006 :: 22:12
Komentuj (2)wieczor przy moloko.
dla odmiany.
od figury i preis.
a pozniej bedzie ederlezi kusturicy.
i stos maili bedzie.
i jakos mi tak lzej.
Link 21.10.2006 :: 13:08
Komentuj (3)jablkowo-mietowo pachne. i mam pragnienie. i mam ochote. i chce.
chce zasiasc w pierwszym rzedzie. obejrzec ballady mordercow.
a potem nie zabijac. nie byc lotti z millhaven.
zamiast spogladac na ederlezi. zamiast cieszyc oko balkanami. zamiast delektowac sie muzyka. ech. obejrzalem silent hill. tragedyja. to najlepszy komentarz.
widze dwie poszarpane chmury przez okno. czubek modrzewia. wyciagam szyje i dostrzegam jeszcze brzoze. za malo. za waskie. szerzej patrz. abstrakcyjnie.
droga kiniu-miniu-swiniu
tesknota ma za toba jest tak ogromna, ze gubie na ulicy lzy.
gdzie jestes. gdzie jestes. jak zyjesz. dobrze ci. a samotnosc.
a wspolokowanie z kabakiem. a internet. a starowislna. ech. wroc.
wroc. pannomonroe w trojcy jedyna prawdziwa.
Link 22.10.2006 :: 00:23
Komentuj (2)cos sie psuje.
niszczy.
cos klaruje.
materializuje.
swiadomosc nie wspolpracuje z nieswiadomoscia.
serce z rozumem.
naiwnosc z nienaiwnoscia.
emocjonalnosc postrach sieje tu i owdzie.
gladzac po wlosach smutki i cienie radosci.
bycbycbyc znowu kims.
kims silnym.
Link 22.10.2006 :: 17:03
Komentuj (7)w poniedzialek ponoc
padlo pierwsze slowo
jakie bylo kto mi powie
lepiej zgasic ciemnosc i polubic ziemie
zeby wtorek spedzic w niebie
wszystko moze zdarzyc sie zanim padnie amen
co zasiane rosnie
prawda plon swoj zbiera
dnia trzeciego chwast umiera
czekam na zbawienie
okno mam otwarte
chociaz to dopiero czwartek
wszystko moze zdarzyc sie zanim padnie amen
piatek nic nie zmienia
w kwestii przeznaczenia
od niechcenia jest sobota
to na szarym koncu
powstal on ja z niego
nudno bedzie dnia szostego
wszystko moze zdarzyc sie zanim padnie amen
minal caly tydzien
nie zadrzala ziemia
ale jeszcze jest niedziela
jesli swiecie wierzyc
ze sie wszystko zmienia
to siodmego dnia stworzenia
wszystko moze zdarzyc sie zanim padnie amen
renata przemyk "amen" tekst: anna saraniecka
prawdziwy.
jejku.
Link 23.10.2006 :: 15:48
Komentuj (1)ze snu wyrwany za wczesnie.
papierosowym ssaniem.
godzina osma. peron drugi. mozg domaga sie nikotyny.
pojechalem. kupilem. trzy paczki. w kazdym kolorze. no. za wyjatkiem srebnego. marlboro zieloneniebieskieczerwone.
z domu matka sie wyprowadzila. ojciec chyba tez. wiec jestem sam.
trzy sypialnie. dwie lazienki. salon. jadalnia. kuchnia. kotlownia. garaz. staw. wszystko moje. i co ja z tym zrobie ?
powstal w glowie plan niecny by w rozpaczy i ogolnym ciala roztrzesieniu wsiasc do pociagu wcaleniebylejakiego.
i pojechac. warszawa centralna. mam w portfelu 540 zlotych.
na noc w hotelu starczyloby. alealeale zdrowy rozsadek - wielka pierdola, szeptal mi do ucha nienienienie jedz. wiec nie pojechalem. jutro kolejne starcie rozpoczne i kto wie, czy o 18:34 nie bede dzwonil tu i tam, by ktos mi pomogl. mnie zagubionemu w meandrach dworca centralnego. no. jejku. zawsze moge zostac dziwka na zurawiej.
czy jest we mnie choc troche seksapilu ?
na wage nie wchodze bo sie boje. siedemdziesiat siedem kilo to waga mocno zawyzona. taki gryps. z listy gosci skreslam kolejne nazwiska za zmarszczki. za glupote. za ladne oczy. za glos. za papierosy.
w koncu na liscie zostane calkiem sam.
telefon. hej. hej. wybacz nie mam czasu. wlasnie sie puszczam.
jakos radzic sobie trzeba z nachalnymi rozmowcami, co to jednym telefonem mysla sobie, ze od razu bedzie jejku dobrze, ze dostana pozyczke pieniezna, ze sie w moim cieple wygrzeja. nienienie.
puszczam sie nie mam czasu.
ludzka natura i kocie oko.
w chinskiej astrologii miano tygrysa dostalem w fazie ziemskiej.
ladnie to brzmi, lepiej niz kon czy koza.
az nie sposob przytoczyc i odniescie do tego co o mnie napisano.
- goraca glowa i rewolucjonista, tak sklonnym sie zgodzic. impulsywnym i emocjonalnym stworem jestem. biada tym ktorzy sie przeciwstawia.
- sila przyciagania ludzi i autorytet. przepraszam, ze co ?
ja ludzi magnesujacy. ja autorytet. miedzy bajki to wkladam, pod noge kopciuszkowej macochy.
- szacunek od ludzi. nekst pliz. z ktorej strony ja dostaje szacunkiem.
- nie toleruje nieposluszenstwa. ano. chociaz. nie.
- pewny siebie, zuchwaly, wyrachowany. nonono. to mi pojechali.
pewny siebie bylem chyba jak odbywalem wedrowke kanalem rodnym. i jak w piaskowinicy mialem fajna lopate.
- wojownik, uparty i klotliwy. tak. klotliwy i uparty jestem. do ostatniego plata miesa walcze z wrogami, az ich kosci zostana rozwloczone przez sepy.
- zycie niespokojne i smutne. to tak. to tak. madrzy ci chinczycy.
- wielkie niebezpieczenstwo gdy w domu sa dwa tygrysy, jeden na wypad. no i tak jest. ojciec moj podly tygrysem takowoz. i poszedl. i dobrze. i kto jest gora? pyrrusowe zwyciestwo moje.
jam z zywiolu ziemi powstaly, ponoc najlagodniejszy z tygrysow.
potem radza mi z kim byc, a z kim nie. a co jesli moje milostki obecne sa z tych znakow z ktorymi byc nie moge. he ? jejku.
wypinam sie prosze chinczykow na wasz ilus tam letni horoskop.
dziekuje.
usmiech na twarzy rano mialem na sekund dwadziescia, bo obiecalem.
obiecankimacanki a kto pomaca ?
Link 23.10.2006 :: 21:22
Komentuj (3)dysk mi wypadl.
czy ktos go widzial i moze wlozyc go na miejsce ?
Link 24.10.2006 :: 19:57
Komentuj (6)glupim byl.
i bardzo nawet glupim.
we lbie sie bajor kolacze spiewany ongis w poblizu biprostalu.
najmilsze wspomnienia krakowa.
a ja zniknalem sto razy bez wiesci.
dziekuje.
dysk, ktory wypadl okazal sie byc jeno jakims dziwnym zapaleniem kregow. nie ja lekarzem jestem. ja tylko zdjecie widzialem.
na cale szczescie rosla kobieta z dlonmi jak bochny chleba mnie nie bedzie nastawiala.
a teraz snuje swa opowiesc i powlocze noga.
i chyba jade do warszawy.
i chyba bede usmiechniety.
tak. zdecydowanie bede sie usmiechal.
Link 25.10.2006 :: 02:41
Komentuj (1)niech to wszystko szlag trafitrafitrafi i oby on zeza nie mial, a oko celne.
nie chce wiecej
twoje serce do zycia wystarczy
profesjonalnym komplikowaczem wlasnego zycia jestem.
mistrzem w tej jednej jedynej dziedzinie.
a czasami czuje sie jak swoj wlasny wrog.
a czasami w ogole sie nie czuje jako ja.
a czasami mam ochote zaszyc sie w ramionach marihuany*.
*niepokoje sie, raz palilem. a nagle tu hop. i mam ochote.
Link 26.10.2006 :: 00:25
Komentuj (1)zlota klatke sobie wybudowalem
i sciskam w reku kamien.
zazdrosnym. wscieklym. usmiechnietym.
Link 26.10.2006 :: 02:19
Komentuj (0)noc z polska muzyka.
ale nie jakies tam tandety. tylko to co najlepsze.
ballady. poezja spiewana. kobiece glosy do 97 roku. mania peszek.
sistars. pati yang. i jescze. i jeszcze. wzielo mnie.
Link 27.10.2006 :: 00:03
Komentuj (1)przebudzic sie ze snu.
i w milczeniu wstac.
prawa noga.
Link 27.10.2006 :: 00:34
Komentuj (0)wysusz to co zostalo rozlane.
zasyp usta piaskiem ciszy.
Link 27.10.2006 :: 00:58
Komentuj (6)i znow krzyk twoj o pomoc nieslyszany. odbija sie tepo od zimnych scian. i znowu problem bedzie problemem, a wiara niewiara.
lozko za stol operacyjny bedzie robilo, a gabi skalpelem rozetnie mi skore na brzuchu. wytnie plat watroby smazac go pozniej.
usmazony zje. obzartuchem zawsze byla. tylko je powoli. a ja chce szybko. potem zszyje brzuch zlota nicia i odda igle krawcowej.
pod lozko wejde bo pod nim czuje sie bezpiecznie.
wyryje w podlodze magiczne inkantacje. i eskperyment naukowy przeprowadze dajac zapomoge niewidomej dziewczynce. natura matka krwia mnie obdarzyla, a ja ta krew wysacze slomka przebita w polowie. wampirem na dwie zmiany bede.
ojca unikam jak wody swieconej.
jam jest diabel. inkarnacja szatana. egzorcysty sie nie boje.
nawal stresu. potrzeba spokoju. kupuje sobie dom z ogrodem o wymiarach trzy metry na dwa i zza wysokiego plotu bede obserwowal zycie dzdzownic. upic sie mogl nie bede, bo nie wyciagne swych kosci w tak waskiej przestrzeni.
a jutro beda spiewaly ptaki. a jutro pojde nad rzeke. i sobie przypomne. i elise day wylowie. i bede jak ten herkules. leb odetne hydrze lernejskiej i w asyrii zmierze sie z lwem. a pozniej pojde spac. bo tak. bo jestem. i usne. i bedzie slodko. ni cienia goryczy.
kielich zakupilem na specjalne msze. chwale pod niebiosa postac eteryczna. i kropidlem wytrzepuje ostatnie krople wody nie swieconej. i nawiedzony jestem. i mam nie po kolei w glowie.
i tak. i tak bedzie. bo tak jest w moich snach. zlany potem budze sie codzien. zlany potem zasypiam. krzyki i halasy. w snie. i nie tylko. zamykam sie na swiat.odplywam gdzies hen daleko. w koncu.
spokoju.
wytchnienia.
sily.
nadziei.
tyle chce od zycia.
ale jak zwykle zapesze.
jak zwykle utone w marzeniach.
i bedzie jak bylo.
glupim jest.
oddaj mi samotnosc ma
pragne jej, wole ja.
od chlodnego bez konca we dwoje
w byle jakim sam na sam
nic sie nie przydarzy nam
zwariujemy z nudy oboje
m. bajor
a swiatlo mialo swiecic. lecz zgaslo.
a rada ode mnie.
choc i tak wszystkim umknie.
calej czworce osob ktore to przeczytaja.
nie wierz nigdy nikomu, ze cie rozumie, bo chce tylko zdobyc wieksze zaufanie. jesli nie rozumiesz sam/a siebie to nikt inny cie nie zrozumie
26.06.2004 zrownal sie z 26.10.2006
Link 28.10.2006 :: 01:30
Komentuj (3)serdecznie witam panie prokuratorze.
zanim opowiem panu o swych zbrodniach.
na imie mam nemezis mortus.
nozownik caput.
chce jeszcze raz zabic.
moze wiecej obedrzec ze skory.
ciagle pan pyta jak zabilem.
ach jaki pan jest ciekawski.
a ciche skrzydla mam. i odlece na nich. jak dedal. nie bede pieprzonym ikarem. i na kube polece. cygaro na nodze kobiety starej wypale. i habanere zatancze. z przytupem. chan chan. i buena vista social club ozywie.
a potem do argentyny ze szklanica czystej wodki. w tangu zrobie szpagat. differente jestem i santa maria o tym wie.
Link 28.10.2006 :: 20:45
Komentuj (3)przy otwartym oknie czekam na zbawienie. najdluzsza noc roku przede mna i cofne sie o godzine. o godzine mlodszy.
Link 29.10.2006 :: 02:46
Komentuj (0)a znasz kogos kto rozrzuci przed toba platki roz ?
a znasz kogos kto zezwoli na kolor skarpetek jaki chcesz ?
a znasz kogos kto wyslucha twoich problemow ?
a znasz kogos kto cie otworzy wytrycha nie uzywajac ?
nie znasz. znajdziesz. obiecuje.
obiecanki-macanki.
trzy sieci pajecze na suficie i kurz na polce z poezja. z zawisci odrzucam maslowskiej felietony i pilcha upadki przed dworcem centralnym. zatem w kurzu posiedza do pluc rozedmy posiadania.
a taki wredny jestem. a!
chalupy lelkom tu
i stoje goly przed toba. obnazony z trosk. lzej mi. zawzdy.
i zmartwionym zarazem zdaniem jednym. bo slowo tlamszone slowem raniacym jest. a sentencje liczne to juz smierc na miejscu.
samokontrola jest trzykroc lepsza od kontroli nad swiatem.
totalitaryzm stosuje tylko na sobie.
jak na powaznie. to ozieble zegnam.
Link 29.10.2006 :: 14:25
Komentuj (1)zemsta slodka jest potrawa.
gabi zapraszam na uczte pelna slodyczy i boskiej rozkoszy.
Link 29.10.2006 :: 18:17
Komentuj (0)sie dowiedzialem, ze plynie we mnie oprocz krwi ukrainskiej, chorwackiej i austriackiej takze krew zydowska. ale podobno to sie z matki przenosi, wiec zydem nie jestem. szczerze zaluje, ze nie krazy we mnie fragment erytrocytow arabskich i greckich. przykre. moze bym szybciej obywatelstwo jakiegos normalnego kraju dostal.
bo polskie stracilo na wartosci ostatnimi czasy, niebezpiecznie zblizajac sie do wartosci amerykanskiego.
Link 30.10.2006 :: 00:40
Komentuj (4)pechowym i nie rozumianym stworzeniem jestem. jedynie na dwoch osobach moge teraz polegac. wypadam na zakrecie i frustracja zenitu siega z impetem przypieprzajac w drzewo, a ja obrazen zadnych nie ponosze. dol. chandra. nienienie. nic z tych rzeczy. pieprzona bezradnosc i utrata kontroli nad wlasnym zyciem. tlamszenie sie z samym soba. wielka bitwa mysli. gonitwa za ambicjami niespelnialnymi.
dosc.
dosc.
wystarczy.
a to miala byc piekna jesien.
Link 30.10.2006 :: 21:53
Komentuj (0)joanna umalowala jedna rzese i dolna warga.
lubila wloczyc sie nocami przykryta gwiezdnym plaszczem.
a jej maz byl gnojem. bezczescil jej powierzchnie magiczna.
ciesze sie, ze czas mojej edukacji pod lapami ministra giertycha minal, zanim zostal mistrem. raz - amnestia maturalna, czyli zwieksze sobie poparcie. teraz te kroki po samobojstwie tej dziewczyny, tak jakby nagle sie obudzili. teraz na sile beda ujawniane podobne sprawy, bo jak to, minister giertych troszczy sie o bezpieczenstwo uczniow. za moich czasow tez to bylo i zadne podjete kroki tego calkiem nie wyeliminuja.
zastanawiam sie powaznie nad emigracja, jak najszybciej i jak najdalej.
Link 31.10.2006 :: 03:19
Komentuj (4)porcelanowy usmiech i zazdrosci szczypta.
oliwkowy garnitur.
czerwony dywan. a na nim ja. roze sypiace dziwki anielskie. i tulipany. tak. ja za osiem lat.
Link 31.10.2006 :: 23:35
Komentuj (3)w swych histeriach maestrie osiagnela. dzgajac swoje nerki pika.
w szklance z koniakiem, bo na kieliszek jej stac nie bylo, topila swoje smutki. lez juz nie miala, wszystkie sprzedala na pchlim targu rzekomo pograzonej w zalobie po stracie corki.
a za oknem znowu pada. wieje wiatr. pogoda iscie depresyjna.
samotnosc we dwoje, czy samotnosc w pojedynke ?
smukla i gibka szyja wyciaga sie w poszukiwaniu wschodzacego slonca.
a trzeba czekac do 5:47.
jutro 1 listopada. 10 kheshvan 5767 roku.
i nie bedzie refleksji. i nie bedzie zadumy. bo one sa na codzien.
a bramy switu juz sie otwieraja. a slonce przekracza prog domu.
i w tajemniczym ogrodzie bedzie wolnosc.