Link 01.12.2007 :: 21:11 Komentuj (26)
nie lubie jak bije sie moich dobrych znajomych, zwlaszcza pod ich klatka.


Link 01.12.2007 :: 21:49 Komentuj (1)
i pierdole, to, ze talent sie wyczerpal wraz z powiescia moja numer siedem.
i, ze powiesc ta zapewne swiatla dziennego nie ujrzy, no chyba, ze stan wojenny wprowadza, to wtedy ja w podziemiu powiele.
pierdole takowoz moj nadmiar testosteronu, ktory wyszedl na nogach.
ogolnie mam taki nastroj na pierdolenie.
i tez mam ochote pierdolnac caly ten agresywny swiat.
i ja wcale agresywny nie jestem.

i nie bede nigdy jakims pieprzonym, chuderlawym poeta. bo na gruzlice umrzec to ja nie chce.


Link 02.12.2007 :: 16:17 Komentuj (1)
reka pachnie mi papierosem, to prawa.
a lewa pachnie mydlem o zapachu herbaty.
zbieram sily na jutrzejsza podroz, oddycham powietrzem falami telewizji trwam nienasyconym. woda ciesze sie, bo ma torunska jest twarda i wysusza skore glowy, i ciala.
jutro o szostej trzydziesci odjazd, tak by zdazyc na zagadnienia kulturowe, by zaszczycic swa obecnoscia ostatni rzad i zanurzyc sie w myslach niespokojnych.
znow zaszyje sie w ciemnosci pokoju mego torunskiego, by jak najmniej kontaktowac sie z moimi wspollokatorkami, za ktorymi nie przepadam, bo nie respektuja prywatnosci, niczego, wiecznie wpatrzone w polsat, badz najebane tlucza glowa o sciane w kuchni ruchy frykcyjne wykonujac.

tajemnice chwili magicznej co ma nadejsc zostana zachowane na wieki.

nie chce wracac do tego piekielka, gdzie sztucznoscia i kurtuazja musze bic po oczach we wlasnym, acz nie do konca, bo wynajmowanym, mieszkaniu.
nie chce wracac do tej zlej aury, do tych pieprzonych wampirzyc energetycznych, ale moze wkrotce bede mogl sie przeprowadzic, gdzies... gdziekolwiek.

torun jest fajnym miastem, ladnym, takim mniejszym krakowem. jest gdzie sie bawic, jest gdzie pic. jest z kim szalec. jest o kim snic, badz co badz.
kamienice mijane szyba tramwaju, bloki z podpasek reklama. kino. cmentarz.
codziennosc jednej plyty chodnikowej. moj but.

laduje ten swoj akumulator, to galwaniczne ogniwo. czekam na kolezanke, ktora ma wpasc z ladowarka do telefonu, bo swoja komorke numer jeden zniszczylem, a do komorki numer dwa ladowarka zostala na strazy mej alkowy.
o.
i jestem out of touch.



Link 02.12.2007 :: 22:41 Komentuj (10)
i na kurniku w literaki gram z dziewoja, co to lubi sobie ulozyc slowo cipa, a potem sie jeszcze cieszy. i rozpaczam na dokladke, ze w tym miesiacu za mieszkanie to zaplace ponad piecset polskich zlotych, a zatem tyle co kawalerka na rubinkowie, a w cenie tej kawalerki mialbym spokoj swiety i cisze, co cenna sie nagle stala.

a wstane o piatej i na pociag pognam. a potem do mieszkania. a z mieszkania od razu na uczelnie. a sa tacy, co mysla, ze ja jestem informacja pkp i wiem ile zajmie mi dojechanie pociagiem do torunia, a mnie to denerwuje, bo nie jestem nawet jak jem pierogi zdolny do przepowiedzenia, ze ten i ten pociag na czas dojedzie, a tamten i tamten sie spozni niemalze jak okres mojej kolezance o siedem dni.

w radiu jakims komercyjnym, co to z lenistwa nie chce mi sie na trojke przelaczyc, leci jakas agnieszka wlodarczyk, co ja jej nie znam na ten moment, wyje niemilosiernie i chrype ma jakby chlala przez osiem godzin.
i bog jeden raczy wiedziec dlaczego ona nagrala plyte, a ja nie wydalem jeszcze zadnej ksiazki. a potem takie siusiumajtki lataja na jej koncerty, a ona pije jasia wedrowniczka, gdy ja sie musze zadowolic pol litrowym martini, a potem jeszcze slysze, ze jestem alkoholikiem, ze mam tyle nie pic i w ogole ojej, co ja robie ze swoim zyciem. a ja mam lat dwadziescia jeden, swoj rozum, ponoc calkiem inteligentnym chlopcem jestem, a kazania slysze niczym z ambony koscielnej spadajace. ja uparty jestem. ja mam swoje zdanie i jak wisly nawet kij mnie nie zawroci, nie odwiedzie od opinii mej jedynej i slusznej.

a moja basienka przenajswietsza smutna jest. a ja razem z nia, bo jak baska jest smutna, to i ja. i marzenia ma przenajwieksze, a ja nie mam, bo z nich juz wyroslem.

i na koncert heya nie pojde zapewne, a chcialbym, a nawet nie wiecie jak bardzo.
bo a: nie ma juz biletow. b: baska mowi, ze sa, wiec moze jednak pojde.
a kaska bedzie list spiewala, a ja z nia. ale pewnie raczej nie pojde, bo nie mam jakos ochoty az tak bardzo, dzielic sie kaska z tysiacem ludzi, wole ja zamknac w zlotej klatce, za zielona zaslona.

prostactwo moje drogie dzieci, prostactwo. tak mawiaja o tych co przeklinaja, a czy ja kurwa przeklinam, to juz moja wlasna sprawa jest prywatna, podobno zbyt slodkie patrzadla mam by przeklinac, ale mnie to chuj. i chuj.

w rosji wygrala partia putina. bez komentarza.

i w pizdu, i nazad bede wracal za trzy tygodnie dnia dwudziestego drugiego grudnia, i wam napisze cos. a jak sie do kogos wkrece, to moze nawet i wczesniej.

buziole.



Link 22.12.2007 :: 20:46 Komentuj (39)
i oto w glorii, a nawet i w chwale, ponadto zimnym pociagiem do domu przybylem.

Link 23.12.2007 :: 15:06 Komentuj (3)
objadam sie domowym bigosem, rosolem, domowym wszystkim, bo w smaku to inne jest, takie calkiem zupelnie inaczej smakujace, niz to, co udalo mi sie w toruniu przygotowac.
otoz. moj kunszt kulinarny nie zawiera smazenia piersi z kurczaka (bo niedosmazone sa), robienia miesa na spaghetti i przygotowania masy nalesnikowej.
tak wiec to co zjem w domu smakuje mi wyjatkowo, bo mama co jak co, ale gotowac umie.

sie wkopalem moi zloci. kolorowi.
bo wyprowadzam sie od dwoch wspollokatorek, co jedna z nich seks uprawiala juz chyba wszedzie poza moim pokojem. wyprowadzam sie do kolejnych zapewne nie do konca kompromisowych osob. i mnie krew, i kurwica juz zalewa, bo co to bedzie, co to bedzie, pewnie jeno miesiac wytrzymam i znowu bedziemy czegos szukac, a moze w koncu wezme wynajme ta kawalerke i bede mial slepa kuchnie. oczywiscie musial ze mnie wyjsc moj znak zodiaku i nie powiedzialem nikomu o tym, ze sie wyprowadzam, ale w mysl sytuacji, gdy nerwice mialem zoladka skrety jak wracala wspollokatorka do mieszkania, to takie zostawienie jej na lodzie jest wytlumaczalne i w pelni zrozumiale dla ogolu.

sesja.
jeszcze niby miesiac mam, ale mnie juz paranoja sesyjna objela, bo znowu studiuje nie to, co mnie interesuje. z jedynego przedmiotu, ktory w jakis sposob lubie i moglbym sie wykazac - zaliczenie na podstawie obecnosci. to siedze i dostaje plaskodupia.

dom.
w domu spokojnie jest. prawdziwie doceniam teraz to, co mialem tu u siebie, bo tam to nie, nie, nie. to je makabreska, mieszkac z kims zupelnie obcym, zmywac po nim naczynia. czasami nawet nie mam ochoty zrobic sobie jesc, bo zabiera to 20 minut cennego czasu, kiedy moge akurat zakuc passe compose czasownikow zakonczonych na -ir. no i kot moj, co to rubaszny jest i w ogole. siedzi mi na kolanach, bo sie stesknil.

torun.
mial byc rzekomo miastem bezpiecznym, co to tam w ta a nazad mozna popierdzialac z kasa na wierzchu, a tu ostatnio na impreze idac w centrum miasta samym rozboj widze i zachowalem sie jak polak typowy - przyspieszylem kroku.
nie znosze autobusow w toruniu. bo sa zatloczone przewaznie, a ludzie nie uzywaja zadnego pachnidla, ani mydla. ludzie myjcie sie - nie znacie dnia, ani godziny.



suka w nocy jeczala razy tysiac, glowa w sciane kuchni uderzala.

paavo z finlandii zyczy wesolych swiat.

Link 23.12.2007 :: 16:54 Komentuj (0)
she deals the cards as a meditation.

Link 24.12.2007 :: 02:14 Komentuj (2)
martini rosso czyni atmosfere mila, rozmowom sprzyjajaca i zachecajaca do pracy tworczej w zakresie slow piosenek pisania. oto powstala polska wersja 'for my lover' tracy chapman, odbiegajaca klimatem od oryginalu. nie bede publikowal, bo wejdzie jakas gosia andrzejewicz sobie tutaj i mi ja buchnie, wszak jeszcze nie jestem w zaiksie.

wypalam kolejnego papierosa, co to jest dzis jedynym posilkiem, bo matka w moj ateizm nie wierzy i przymusza do postu, a post jest wbrew cialu, choc podobno glodowki sa zdrowe, ale ja w nie nie wierze. w uszach gra po cichu murphy roisin, kobieta przeboska, choc ostatnio przycmiona krtania i aparatem mowy carmen guesty, co to odwaznie scoverowala stinga piosenke noszaca tytul 'shape of my heart', a co do rowniez tej piosenki powstal w piatek tekst, ktorego z oczywistych przyczyn nie przytocze.

powoli, coraz bardziej zaczynam tesknic za opuszkami twoich palcow. ach.

wypalone rany na ciele, pretem do znaczenia bydla sa teraz in style. wole swoj kolczyk w jezyku, wole swoje blizny od upadkow. tym razem nie bede jazzy.

chcialbym narysowac slonce i wyslac je poczta kurierska do torunia. tak, zeby wszyscy je widzieli. tymczasem spac sie udaje, by jutro jako tako wygladac.
ubrac choinke wszak trzeba, na czerwono i zloto.

wszystkim zblakanym duszom, przez przypadek tu wchodzacym, zwlaszcza amatorom kurew z rybnika, co to nie strudzenie wciaz do mnie wpadaja, zycze wesolych swiat.

Link 24.12.2007 :: 16:13 Komentuj (0)
i swieta w tym roku beda nietradycyjne.
nie bedzie choinki (niente).
niente karpia.
niente lososia.
dla mnie to dobrze. moj ateizm pozostanie ateizmem.
ojca buddyzm buddyzmem.

w glowie mysli sie placza rozmaite, zwlaszcza przekleta przeprowadzka spedza mi sen z powiek, bo nie wiem co zrobic, czy zostac, czy uciec.
nie wiem nic.
i masakra. najchetniej bym sie nie przeprowadzal.
o.
a jeszcze chetniej w ogole do torunia nie wracal.

Link 24.12.2007 :: 22:15 Komentuj (1)
swiat nie lubie i nic na to nie poradze. co roku odstawiany ten sam teatrzyk w ktorym nie chce grac zadnej roli, a wyobraz sobie, ze musze i och och.
jakos nieswiateczny mam nastroj i dobrze mi z nim, koledy w radiu wywrocily mi brzuch na druga strone.
dzwon mnie zaden na pasterke nie wezwie, bo ja wytlumilem swoje sciany na ta ewentualnosc.
i wcale nie mowie tego dlatego, ze dostalem okropne prezenty.

Link 25.12.2007 :: 20:34 Komentuj (6)
i pokaze ci korytarz do chmur, co nim nigdzie nie dojdziesz, a tajemnice poznasz i uslyszysz stek bzdur na swoj temat. a na niebie bedzie swiecila wtedy tylko jedna gwiazda, ktora spadnie pieknego dnia na twoj dom, w plomieniach go pozostawiajac. moja mala fair lady, co miala motyla do wlosow przypietego i krolowa tu i owdzie byla sie rozsypala. odeszly jej wody. juz nie ma tej magicznej nici nieporozumienia miedzy nami. zar z ziemi bil bedzie, a nie zaznasz ochlody juz nigdy. odwroc wzrok w moja strone i zapytal sie o moje imie, a moze je uslyszysz, choc watpie, bo nie zwyklem przemawiac do parweniuszy.

krzywde wielka komus wyrzadza, krzywdzic ta osobe bede, na pal najezony kolacami ja wbije. krew bedzie w dol splywala, a swinia nie wybiegnie przed perly. na gilotyne, szafot, krzeslo elektryczne sie wykosztuje, bo skapstwo me ustapilo. perlistym smiechem bede nekal wnetrze ciala twego, a slowa dobrego nie uslyszysz.

Link 27.12.2007 :: 00:11 Komentuj (5)
ekscytuje sie programem telewizyjnym, jakoby byl on czyms wiecej niz bzdur stekiem zapisanym w formie cyfrowo-teletekstowej na platformie n. irytuje mnie fakt trzech dobrych programow rownoczesnie, a co za tym idzie brak mozliwosci obejrzenia wszystkiego. telewizorem sie nacieszyc nie moge, w koncu moge ogladac fakty i magiel towarzyski, a oni bandyci telewizyjnie sprzysiegli sie przeciwko mnie i puszczaja rownoczesnie, cos co puszczone byc nie rownoczesnie. o.

a w domu klimat swiateczny zagoscil, w koncu choinka zostala ubrana, bigosu wciaz jakby nie ubywalo, a ja nie moge dopiac spodni, ktore jeszcze tuz po przyjezdzie z torunia z posladkow mi spadaly. takie powroty do domu lubie, bo w toruniu zyje jak klasa nizsza srednia, a w domu to nawet wyzsza.

aplikuje sobie zastrzyk z music of the spheres oldfielda, na przemian z rufusem wainwrightem. doladowanie jest mi ostatnimi czasy potrzebne, bo odrobine przygaslem, zbladlem i humor sie mnie gorszy ima.

archaicznie sie ubieram, prawie jak kononowicz w blezerku w romby popierdzielam i czuje sie na lat czterdziesci, a nie dwadziescia, jednoczesnie podszkalajac sie w gotowaniu, czuje sie starokawalersko i nie wiem jeszcze czy mi dobrze z tym, ale mam zamiar sie wkrotce przekonac. do kina nie chodze, bo tam ludzi wyzyskuja do podawania popcornu, a wiem to ze zrodel, bo znam pracownikow kilku.
na maszcie nie bedzie juz wisiala flaga zairu, bo zawisne ja i tak bede powiewal na zyczenie wiatru.

a dziewica imion pieciorga powrocila. i to nie jak wczesniej z wyliniala etola, a z kwiatem wielkim srebrzystym. prezent jej jakis wrecze, narysuje portret, po czym go zawiesze na scianie mej sypialni w toruniu. na tle zielonej sciany bedzie wygladala na czysta i nadziei pelna.

gabi samozwancza wlascicielka, a zarazem matka psa rasy airdale danni'ego proszona jest o zaprzestanie zostawiania telefonu w domu podczas jej pobytu w kosciele, bo naprawde mam juz dosc zdziwien podczas dzwonienia. w dodatku kobieta ta zamontowala sobie jakis chillout song, ktory skutecznie zacheca mnie do dzwonienia do niej, a co za tym idzie powiekszania i tak juz gigantycznego rachunku mego za telefon.

kaktus, ktory lat osiem temu mial 13cm ma teraz ok 1.20m co powoduje u mnie reakcje euforyczna, bo nie sadzilem, ze mam reke do kaktusow, zwlaszcza po tym jak siedem ususzylem. a w toruniu mamy jednego kwiatka, co to ja go tylko podlewam, ale jakis taki watly jest i za czajnikiem elektrycznym stoi, co to jest uzywany nader czesto, ale nie przeze mnie, bo ja pije tylko wode mineralna, badz sok multiwitamina, bo ostatnio apatyczny jestem i anemiczny, i boje sie, ze w kinge-panne-monroe sie zmienie, a tego nie chce, bo pamietam jej problemy komunikacyjne, a takze inne przykre wydarzenia zwiazane z jej behawioralna postawa.

juz korci mnie, zeby w pociag wsiasc i pojechac do miasta kopernika, ale chetniej zawitalbym na chwile na placu marii magdaleny, ale to na dziesiec minut doslownie, by ujac wzrokiem, to czego nie ujalem rok temu we wrzesniu i pokazac swa sile psychiczna, co to ja nabylem. na murze zostawic napis dla mieszkanca okolicy biprostalu, ze pamietam. bo krakow to jest bardzo fajne miasto. a moje male piernikowo, to taka mniejsza jego wersja.

plote bzdury trzy po trzy, a potem je publikuje w nadziei, ze ktos je przeczyta. ale taki juz jestem, taki co sie dzielic lubi jak dzielilo sie za pacholecia gumy mamba z paczki, ale ja zawsze nie oddawalem nikomu tej malinowej, a teraz wspollokatorka ma balsam o malin zapachu, co pachnie dokladnie jak mamba, wiec narkotyzuje sie nim czasami.

Link 27.12.2007 :: 22:40 Komentuj (3)
i klasa ma w zachowaniu swym nie zmienila sie, bo w klasie jest prawie jak w rodzinie, ze sie dobrze glownie na zdjeciu wychodzi, siedzialem tam praktycznie dla barbary cudownej, bo ona takze dobrze sie tam nie czula, co widzialem po jej skroniach zmarszczonych, a poza tym co to za spotkanie, gdzie nie ma panny monroe ?
co jak co, ale panna monroe integralna czesc klasy naszej stanowila, wiec znalezc sie tam powinna sila i pod przymusem, a nawet nikt jej o tym nie poinformowal i az mi sie przykro zrobilo.

chce juz byc w toruniu.
o.

a widzisz ten obraz na skorze wyryty, co to ma byc drogowskazem dla ciebie zblakanej duszy, co nigdy do celu nie dojdzie, pomimo prob usilnych, ciagle cie wiatr targal bedzie, a lez nikt twych nie spije ze skory. zlitowalbym sie na toba, ale jestem kawal zimnej suki ostatnio i cierpliwosci mi brakuje. w nadziei na lepszy kawalek chleba cialo twe stratuje w mych nowych butach po nim przechodzac. i niechaj sie nie zatrzymam.

Link 28.12.2007 :: 02:24 Komentuj (2)
i wiem, ze ja juz spac powinienem, ale ja wlasnie nie bede jeszcze spal, choc naprawde mnie boli glowa, bo mam kaca. tak kaca mam. po trzech piwach moge miec kaca juz nawet. nie lubie z tego powodu piwa, wole pic martini, a juz zdecydowanie najbardziej to lubie pic wode mineralna, ale jeszcze powiedza, ze skapy jestem i kupuje produkt w pubie najtanszy. zniszczyli sofe, co to wspomnien z niej mam sporo. wczesniej zamkneli utopie. no zesz kurwa. no. wszystko zamykaja. niech jeszcze zamkna moje liceum, to juz w ogole bede mogl sobie powspominac chyba miejsca takie, ktorych zamknac nie beda mogli, aczkolwiek drzewo pod ktorym sikalem wyciete zostac moze. dlatego chyba wspomnienia bedzie trzeba zapisywac, bo nawet brama w ktorej sikalem moze zostac wyburzona. na cale szczescie baski, co to jest wspomnieniem sama w sobie, nikt nie zetnie, ani nie wyburzy, bo tego juz byloby za wiele. wtedy bym sie zdenerwowal.

pokladam nadzieje w monice, ze upichci cos smacznego na sylwestra, bo ja to nie, ja to przygotuje me danie popisowe - kupie torebki trzy barszczu czerwonego z winiary. niech jedza, a co sie bede wysilal. ja nie mam czasu nad kuchenka stac. ja mam egzaminy. ja jestem na prostej. gdybym byl na zakrecie taka czynnosc to nawet by mi przyjemnosc sprawila, ale nienienie o nienienie teraz.
naiwnie odwracam glowe liczac, ze ujrze za soba marychne, co to mowila z kaszubska - pokas smoka, pokas smoka, ale suki starej nie widze, nie wiem pewnie gdzies poszla, a ona to matka szejka amala. kto wie ten wie.

zimno jest jak tysiac fajerek, choc tu ma to swoj urok, bo troche sniegu jednak lezy gdzieniegdzie, a w toruniu to i zimno, i sniegu nie ma, ale i tak juz tam chce jechac, i juz znowu jestem monotematyczny.
z drugiej zas jednak strony, w ogole nie chce mi sie tam wracac, bo w domu najlepiej, moge w spokoju pisac swojego bloga i kapac sie godzine, albo dwie.

no.

Link 28.12.2007 :: 17:47 Komentuj (2)
powoli juz czas zaczac pakowac swoje zabawki do torby, ktora ciezka sie stanie i ojej bedzie ciezko ja niesc, a nie wiem, czy nie bede mial przesiadek pieciu po drodze, bo ci zli ludzie z polskich kolei panstwowych zniesli polaczenia, a ja nie lubie przesiadek, bo kazdy nowy dworzec jest mi nieznany, choc na kazdym dworcu swiata jest takie jedno miejsce, gdzie spokoj na chwile zagosci.

bring it back
sing it back

a bo moloko kocham nad zycie, bo roisin sama w sobie tez jest boska, a jak forever more slysze, to zaczynam tanczyc nawet na miejskim przystanku. do moloko dojrzewalem od czasu, gdy uslyszalem pierwszy raz sing it back, a dawno to bylo i juz nawet nie pamietam kiedy, a teraz to juz jest milosc, a roisin jest aniolem idealnym, co to glos ma ciekawy, a i beat jakis z jej muzyki plynie.
wiec siedze w czapce w szachownice na glowie, a na pasku mam rowniez szachownice i ingigo koloru szukam gdzies w pokoju.

fuck you, especially dancing tango in harlem
o. tyle ci powiem, bo tango w harlemie zatancze sam z roza w zebach, a ciebie do tanca nie poprosze, bo wredna jestes i w dodatku zaklamana. i powiem ci, ze jestes tylko zwyczajna, niczym sie nie wyrozniajaca, przecietna i szara. zwykla taka. pospolita, masowka komercyjna, co to godziny trzy spedza na pudrowaniu noska, by na dziewietnasta byc gotowa. piwa z toba sie nie napije, a o ich ruchach frykcyjnych zapomniec mozesz. i niechaj lez w oczach twoich nie widze, bo nie zrobia na mnie one wrazenia zadnego, jak inny stwierdzil lodowaty chlopiec ze mnie, z lodem zamiast serca, a z jednym nozem w reku, a z tasakiem w drugim. bede jak wiatr, co spustoszyl nowy orlean, bede jak trzesienie ziemi w anchorage, bo zaprawde nieba ci nie przychyle, niegodnas. podlas.

ziemia jest bezuzyteczna.



Link 29.12.2007 :: 22:53 Komentuj (4)
w beret zarobisz jak nigdy wczesniej, bo nastroj mi psujesz esemesami swemi, a ja chce sie cieszyc ostatnia noca w domu, a nie przejmowac sprawami wojewodztwa kujawsko - pomorskiego. wyryj sobie na skorze ta pieprzona inkantacje - nie zaklocaj spokoju, gdy w domu siedze informacjami zwiazanymi z mieszkalnictwem. nie chce. i juz.

srogi nastroj przed podroza, przed godzinami piecioma w pociagu, co to raczej czyms niezwyklym jest i biore to w nawias, a nawet cudzyslow, bo nie ma mozliwosci, by pociag na czas dojechal, zwlaszcza w lodzi, gdzie jedzie z duzym nachyleniem do torow, a ja wtedy drze caly w nerwach, ze sie jeszcze wykolei. bo taka jest ta nasza polska kolej panstwowa. i do kibla zaszczanego, szczyna cuchnacego, znowu bede popierdzielal palic, bo oczywiscie w przedzialach dla palacych siedza niepalace stare zwiedle panie. a ja przepraszam bardzo, ale ja palic musze. schizuje przed ta podroza, co to mnie czeka. a to juz jutro nastapi w godzinach poludniowych.
a w kutnie na pewno uslysze informacje, ze tran is delayed, we won't be on time, bo kutno staje sie stacja europejska, bo to prawie srodek europy.



Link 30.12.2007 :: 01:25 Komentuj (1)
nakarm mnie swoimi nieodpowiedzialnymi myslami, bym mogl syty chodzic przez rok nastepny, co nadchodzi do nas powoli, a napoj mnie swymi lzami gorzkimi, co ich wylewac nie chcesz, bo nie przystoi to kobiecie dwudziestoletniej plus vat.
a badz taka jaka bylas, tylko trwaj w swych postanowieniach noworocznych i nie szukaj w torebce pudelka czekoladek, bo go tam nie znajdziesz.


Link 30.12.2007 :: 04:27 Komentuj (1)
i nie mysl sobie, ze kazde slowo tu napisane jest o tobie, bo prawie zadne o tobie nie jest, nie czuj sie tak wyrozniana, bo ja nie bede przewodniczacym ka ce, co to za jakakolwiek zasluge ordery przyznawal. na slowo moje zasluzyc nie trzeba. przewaznie o osobach zlych pisze, co to w danej chwili mnie z rownowagi wyprowadzaja. a nie mysl tez, ze ja sie czuje dobrze, z tym co sie niby zle powinienem czuc, a ty watpisz w to, ze ja sie z tym zle czuje, co oznacza, ze mnie malo znasz i mnie rozczarowujesz w tej materii. a kot miauczy za mna i nie mam jak wziac go na kolana, bo na nich spoczywa klawiatura, a moje palce lechca delikatnie calkiem jej skore. kot spragniony pieszczoty, co to beze mnie przez trzy tygodnie byl, a ja boje sie, ze sie obrazi on i nie bedzie juz do mnie przychodzil, tak jak wtedy gdy w domu caly czas bylem.

postanowienia noworoczne.
1. nie bede tyle pil.
2. zaloze w koncu internet sobie w toruniu.
3. bede mily dla innych ludzi.
4. postaram sie rzucic palenie z dniem, gdy malboro beda kosztowaly 10.50.
5. bede czesciej sie uczyl.
6. bede zmywal naczynia i wynosil smieci.
7. bede mial anoreksje.
8. kupie bilet miesieczny.
9. nie bede palil w toalecie pociagu.
10. bede walczyl o swoje.
amen.

na pewno nie zrealizuje 1, 3, 8, 9.
twoj szczesliwy numerek to 7. wisi mi moje zdrowie z dniem dzisiejszym.

a kot spoczal juz na brzuchu mym, a chce po klawiaturze pospacerowac, ale o nie kocie moj, to moj blog, mozesz zalozyc sobie swojego bloga. o. tak ci powiem, moj drogi przyjacielu, co obok jestes od lat ponad trzynastu, co taki maly przyszedles przed ktoras wigilia. a teraz jestes grubym, starym kastratem. ale jakze uroczym. kto widzial kota mego, ten wie. kto nie widzial, niech zaluje.

i mam dosc juz kompletnie insomnii, com sie jej nabawil w toruniu, w wyniku pewnych perturbacji mieszkaniowych, ale mam nadzieje owa skaze zetrzec z zycia mega, i nadrovib stracone nocy godziny. a moze zyskane, wszak wowczas przewaznie jestem aktywny. a spie do 15. czasami. rzadko, ale z dziesiec razy sie zdarzylo w samym miesiacu grudniu.

i nie chce byc postrzegany podczas sylwestra jako chlopiec w opakowaniu, z pusta glowa, bo taki nie jestem, i na takie traktowanie sie nie zgodze, wiec przygotuj sie najdrozsza na sceny pewne mozliwa, badz na nagle me gmachu opuszczenie. az zal bierze, ze nie sypie snieg i nie ma zadymy. moze ktos wtedy by sie przejal.

i boguslawe najsloneczniejsza z tego miejsca czule caluje, bo kobieta przezacna, co jest jak moja ladowarka do komorki, ktora laduje telefon moj, gdy juz calkiem niezywy jest. a boguslawa laduje mnie, gdy juz bladze w labiryncie obcych zdarzen. jednym slowem. czulym.
a papiera chce pochwalic za zdjecia najlepsze jakie moje oko w tym roku widzialo. i cholera mnie jasna trafia, ze ja takich zdjec nie mam, a chce miec. takie ladne. tajemnicze. a nawet mroczne.
no i mjo sie chwali oficjalnie za jagodowego. bo tego jeszcze nie bylo. to takie swieze jest.

podsumowanie 2007 roku.
byl jaki byl. a byl rokiem przelomu pewnego, bom w koncu spod skrzydel wyfrunal i w obcym miescie calkiem sam jestem, bo jestem calkiem sam mentalnie, obecnosc fizyczna wielu osob zabija czas, ktory czasami za wolno plynie, bo nikt mnie w ciagu dalszym nie rozumie, choc ja sam wiem, ze nikt nigdy mnie zrozumie, to sie jednak ludze, ze bede rozumiany, ale nie ma chuja we wsi, a nawet bata.
muzycznym odkryciem roku w swej wlasnej prywatnie zestawionej liscie chyba okresle przeboski zespol tenhi, co to mnie w melancholie sprowadzic umie.
film roku pozostanie nieokreslony, bo nie jestem na biezaco z nowa kinematografia. za to rok 2007 byl rokiem volverowskim, bom go najczesciej ogladal.
aktorka roku bedzie penelope cruz, bo oczy ma przezajebiste, a i cialo kobietki przedniej.
wokalistka roku u mnie jest amy winehouse, posiadaczka najpiekniejszej, a zarazem najdziwniejszej fryzury w historii tego swiata, co to ja sluchac moge wybiorczo, ale ogolnie dobre wrazenie sprawia wokalnie, bo osobowosciowo, to ona jest nieszczesliwa i samotna. i chwalic ja za ta jej samotnosc, bo chociaz ona dobre teksty pisze.
wokalista roku, to rufus wainwright. bo pisze teksty.
okladka gazety roku, to okladka machiny z kate moss w stroju lowickim.
ksiazka roku, to barbara radziwilowna z jaworzna szczakowej, autora co to ma zajebisty styl pisania i sie te jego splodzone litery w akcie milosnym z papierem, pochlania w tempie zawrotnym.

i teraz pomacham wam na dobranoc i do widzenia. bo kolejny wpis bedzie nie tak bardzo wkrotce.


Link 30.12.2007 :: 21:49 Komentuj (5)
nie pojechalem, bo zaspalem na pociag o 14, co jest swego rodzaju wyczynem, bo zaspac na pociag o szostej rano, to nie jest wstyd, ale na pociag o czternastej, to juz nalezy krzyzem pasc na ziemie, posadzke marmurowa zimna.
i ojciec mnie irytuje co chwile, a i inne osoby, co to mysla, ze jestem w toruniu, a ja kurwa siedze w pokoju swym, gdzie jest lepiej niz gdziekolwiek indziej.
tak siedze jednoczesnie w dwoch miejscach, jestem och och ach ach z rozdwojeniem jazni chlopcem, co to nie tylko jazn ma rozdwojona, ale i cialo. jutro bede na sylwestrze na balu w krakowie, a drugie cialo moje bedzie w sydney zjezdzalo z opery. nozesz kurwa.

wlasnie z ta chwila odechciewa mi sie jakiejkolwiek zabawy sylwestrowej, bo na cholere mi jakies sztucznosci, jakies kurtuazyjne rozmowki z ludzmi za ktorymi nie przepadam. i oto moj obraz bedzie jawil sie jako kogos niedojrzalego, bo och och nie umiem z ludzmi rozmawiac, a po chuj i jakiego grzyba mam rozmawiac z ludzmi, co to mysla, ze sa elita, a nie sa nawet kasta najnizsza ?
chwalic pana za obecnosc moniki tam, bo calkiem bym ocipial i pewnie wyszedl w nieznane w srodku nocy. i bede kurwa wyl do ksiezyca, bo tak mi sie podoba, a nawet wsiade na fajerwerk i ku chmurom polece, no i bede mial anoreksje, bo bez anoreksji w tym roku ani rusz.

a w zabobony nie wierze, wiec niechaj zaden kot sie nie zawaha przed przebiegnieciem mi drogi, bo mnie to nie wzruszy. niechaj przebiega w ta a nazad.
niechaj kominiarz stanie w mym oknie, a ja za guzik sie nie zlapie, bo o nienienie ja czlowiekiem sredniowiecza byc-nie-chce-nie-bede-i-nie-bylem.
och.
a kindze boskiej na ten moment, zycze sukcesow w serbistyce i polonistyce, bo w gruncie rzeczy dobra kobieta jest od czasu do czasu.





2006 8 9 10 11 12
2007 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12
2008 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12







bo own mjo pap aut last ont