Link 01.09.2006 :: 00:13
Komentuj (1)wielbie high hopes floydow i wielbie lzy plynace wartkim strumieniem.
wielbie smak krwi wlasnej lejacej sie z przygryzionej wargi dolnej.
a nad glowa wisi caly wszechswiat, stan niewazki, supernowe, ruskie sputniki.
znaki zodiaku wredne, mi nieprzychylne, horoskopy niewskazane.
w matnii siedze wyjatkowej i podniesc sie nie moge, bo niska jest.
lykam krople cieczy saczasce sie z sufitu jednym rytmem kapkapkapkap.
szarpala sie halina na wakacyjnej w poraju.
kinga w swej mistycznej pozie lotosu kwiatu utkwila na wieki cale.
jej mimetyzm i artyzm.
gloria in exelsis deo.
kinga-pinda-rubaszna-minka-peknieta-rozowa-szminka.
kinia-minia-zwykla-swinia i sama siebie nie lubi, a mowi, ze lubi.
biedna dziewczyna, nie ma co.
petunia i roza z odleglej wyspy kokosowej przesylaja gorace pozdrowienia.
Link 01.09.2006 :: 22:54
Komentuj (2)kinia-minia mnie obarcza wina za wszystkie swe niepowodzenia. jakobym ja jakis fatum byl i jej nemezis. taktaktak taka wazna persona ze mnie, czuje sie jak dysydent, notabl i attache, jak prawa reka kaczynskiego. kinia-minia zdewastowana psychicznie czasy ostatnimi jest. ja to moge nawet zrozumiec, ale dlaczego ja mam czuc sie winny, tak jakbym to ja byl twoim stworca ?
badz ty sobie nieszczesliwa i lub to, bo do twarzy i szminki ci w nieszczesciu, stwarzaj sobie sytuacje bez wyjscia i nie znajduj klucza, obys na raka odbytu nie padla.
z umalowanym jednym okiem bardzo ci do twarzy, bardziej niz z maska pelna. zacznij pisac bajki dla dzieci, zapelnisz choc w polowie swoj dzien nudny i monotonny. nie kupuj rajstop, a tym bardziej ich nie drzyj. nie baw sie w chudniecie, bo skora potem bedzie ci wisiala i wygladem przypominac bedziesz shar-pei. mordke masz calkiem wyjsciowa kiniu-miniu-siekiero-motyku-bimbru-szklanka-upojona, a te dwa tluszczu walki dodaja ci uroku. wez sie kobieto droga i serdeczna za siebie, bo twoje aspiracje i plany zyciowe szlag trafi. uwazaj, bo zywot rozwiniesz do stanu a la nasza droga zuza kochana i powszechnie szanowana, a tego chcemy chyba uniknac. wyjatkowosc twoja polega na calkowitym zeszmacaniu samej siebie, nie tylko reka wlasna, ale cichym przyzwoleniem na obrzucanie cie czym popadnie przez jednostki obce. wyjatkowosc twa to takze inteligencja jakiej nie powstydzilby sie niejeden filozof, bo to fakt nie majacy miejsca codziennie, ze w tak nieksztaltnej czaszce taka wiedza jest zamknieta. zreszta serce tez masz jak na ateistke dobre, a zamkniete przeciez w nieksztaltnej piersi. ciesz sie nieksztaltnoscia ciala swego, bo wyroznia cie to z tlumu, tumultu, barachla gremium.
mleko sreko i oweko
ano upije sie dzisiaj wodka i rumem w samotnosci, a potem sie wyrzygam i bede czysty. bede sluchal tez dead can dance i spice girls, bawiac sie w reminescencje.
a potem bede wyrywal murom zeby krat i bede lamal bat, bom pokolenie rzekome jotpedwa tatata. jam trzcina na wietrze zlamana i histerykiem pierwszej kategorii. blotem ociekam i szlamem, bo w glebiny bagna duszy wlasnej sie zaglebilem. bobobobo chcialem i nie zaluje. podobno blotne kapiele wygladzaja i odmladzaja, a majac lat dwadziescia zabiegi te juz sa przydatne, a w zasadzie konieczne.
telewizja kotlet odgrzewa na wizji i prezentuje - uwaga uwaga uwaga, trafiona starym omletem diwa polskiej piosenki w swym praprapraprapremierowym wystepie. na choinke, jodle, sosne place ten abobnament ? moj bloczek kurzem sie nie pokryl, jam uczciwy dran w terminie rachunki placacy.
agusta eva i make you fell safe
wiec czyn mnie bezpiecznym islandko. spelnij swoje obietnice w slowach piosenki zapisane. dajdajdaj wytchnienie.
Link 02.09.2006 :: 02:04
Komentuj (0)i sie upilem by trzezwym okiem na siebie spojrzec.
nie jest ogolnie tak zle, tylko zycie smutne.
ale co robic, trzeba isc dalej krzyczac carpe diem, az sasiedzi wezwa policje za zaklocanie ciszy nocnej.
a gdzie to mam, no gdzie?
a tuuu...
a bo ja wiem, moze zycie musialo mi takie figle platac, ta cala biblijna zasada siedmiu lat chudych (to bedzie szosty chudy rok) i w czerwcu 2007 nastanie nowa era ? przezyjemy. zobaczymy.
tego mi wlasnie bylo trzeba. alkohol w polaczeniu ze spice girls. poczulem sie jakbym znowu mial nascie lat. muzycznie nie pociagaja mnie juz tak jak osiem lat temu, ale ha ile przezyc z tamtego okresu sobie przypomnialem. generalnie wowczas to mialem swoj wlasny swiat, ale zupelnie inny od tego, ktory mam teraz. bylem ja, justyna, rafal i kinga. byly pierwsze papierosy, alkoholu nie spozywalem. byl petting. byla wielka milosc. zwienczeniem tego okresu byl koniec podstawowki w 1999r. mialo byc pieknie, paczka zaplanowala pojscie do tego samego gimnazjum (rocznik krolika doswiadczalnego reformy oswiaty ministra handke), ale plany spelzy na niczym. zostalem sam. mnie to wyszlo na dobre, bo jednak jako jedyny z tej naszej grupy wowczas prymusow poszedlem do jednego z lepszych liceow, dupa z tym, ze na studia na ktore chcialem isc nie udalo mi sie dostac, to jest niewazne w tej historii. losy pozostalej trojki potoczyly sie zawile. rafal chcial zostac wielka gwiazda hip-hopu (a kiedys chcial byc geri ze spice girls), to mu niestety nie wyszlo i skonczyl jako barman rownoczesnie nie zdajac w swoim ogolniaku (dopiero w tym roku zdawal mature). justyna wyladowala w samochodowce i nauczyla sie naprawiac samochody. kinga, ktora zawsze miala nie do konca rowno pod sufitem, zrobila chyba najwiecej, bo ma licencje pilota, ale co teraz robi pozostaje dla mnie zagadka - zwyczajnie kontakt sie urwal.
w klasie byly tez inne jednostki. jedna juz nawet potrojnie dzieciata, z czego sie orientuje zaledwie szesc osob z dwudziestki, ktora skonczyla jakze trudna szosta klase podstawowki, studiuje. przykre to, bo czesc ludzi naprawde miala w glowie poukladane, ale szkola znajdowala sie na terenie stosunkowo biednym i patologicznym, wiec pewnie wzgledy ekonomiczne wziely gore nad ambicja. mowi sie trudno.
pamietam takze praktykantki z historii, ktore mnie nie lubily, bo wiedzialem wiecej od nich, a to za sprawa lektury strrrasznej historii. traf chcial, ze program obejmowal starozytna grecje, ktora uwielbialem w tamtych czasach i czytalem sporo na ten temat, wiec chyba normalne, ze chcialem poszerzyc informacje podawane przez te glupie kozy z wu es pe.
w olimpiadach startowalem juz wtedy i w historycznej z zakresu osmej klasy podstawowki bylem trzeci w szkole (a byla to w klasie szostej), nie wiem jakim cudem, ale udalo mi sie trafic akurat na takie pytania na jakie odpowiedz znalem, a i jeszcze ukroce teksty w stylu "pewnie trzy osoby startowaly". otoz nie. startowala czternascie.
zeby nie bylo, ze bylem kujonem. o nienienienie. nie bylem nim od piatej klasy podstawowki.
w podstawowkach juz tak jest, ze organizuje sie durne konkursy.
na fali jakze wowczas popularnego mini playback show, w szkole urzadzono nam i ta zabawe. wystartowalem jako lo27 (barachlo od "moge wszystko"), bylem trzeci. wygraly oczywiscie moje ulubienice z osmej be (w skladzie edyta, magda, anka, angela i sylwia) z piosenka "wannabe" spice girls. szczerze im gratulowalem, bo byly perfekcyjne w swej maestrii.
wystapilem takze w wyborach mistera szkoly. cztery wejscia - stroj historyczny (wybralem najlatwiejszy - toge), sportowy (tenis oczywiscie), codzienny (a fruitkami of the loomami zarzucilem), a czwartego nie pamietam (widac za malo wypilem). blablabla. sukces jakis tam odnioslem, bo bylem drugi. tatata.
udzielalem sie tez w gazetce szkolnej i w rozrabianiu. koncertowo rzucalem kreda w przechodniow.
mile wspominam nasza ukochana jole od polskiego, ktora jak nikt potrafila zafascynowac tym przedmiotem.
mile wspominam tez dzienniczek uwag. troche tych wpisow bylo. a co mialem nie szalec? wchodzily wtedy na rynek gel-peny, no to farbowalismy sobie nimi wlosy na matematyce. na technice bylismy iscie nieznosni, zwlaszcza jak nas babka uczyla szyc. wiekszosc sciegow cwiczylismy na jej zakiecie, gdy nie rozsadnie wychodzila do toalety podczas lekcji.
zima to pora, ktorej nie znosilem. dziewczyny byly wyjatkowo perfidne i nacieraly kupa (kupa, kupa na niego mosci panstwo) na ofiary, tak zawsze we cztery atakowaly. mialem najblizej do domu, a zawsze wracalem najbardziej mokry. raz z jednej zrobilismy sniegowego balwanka - nie byla zadowolona. ja tez bym nie byl.
najlepiej jednak bylo z moja sasiadka z klasy, mieszkalismy plot w plot, wiec jak tylko przychodzila zima zaczynalismy budowe wielkiego igloo, ktore mialo z trzy metry wysokosci, wiec moglismy takim korytarzem swobodnie przechodzic na swoje podworka.
coz to byly za czasy.
Link 02.09.2006 :: 03:51
Komentuj (2)insomnia mnie zabije.
Link 05.09.2006 :: 01:13
Komentuj (2)zahibernuje sie i odhibernuje za lat dwadziescia.
wizja z seksmisji nam nie grozi, ale mam ochote powrocic jak juz nie bedzie kaczynskich i calej reszty.
kraj zszedl na psy. polska tylkiem szczekajaca.
mam taka olbrzymia ochote uciec od siebie.
bo zatruwam swoje jestestwo glupimi pytaniami bez odpowiedzi.
jestem nudny i nie wroze sobie udanej przyszlosci.
bede mial blizne na czole i dwa zeby.
ale jeszcze zostanie we mnie cos z czlowieka.
kosmiczna machinacja wlasnego ego, ktore manipuluje mna jak chce.
jeziora stalosci nie widzialem na oczy, bom chlopiec nieobyty.
podobnie me oczy nie ujrzaly rzeki namietnosci.
wygryzlem sobie wlosy z ramienia i ochoczo plulem nimi wokol.
gryz drap pluj katuj morduj
me marzenia.
masochizmem owladniety do skrajnej skrajnosci.
z zaplecza wychodzi kostucha bez kosy, z laserem. ona nowoczesna i pierwsza postindustrialistka.
precyzyjnie przytnie moja dusze i zabierze ja w nicosc.
na placu marii magdaleny zgwalcono madonny natchnione w bryczkach stukonnych
a konie wisialy kopytami nad ziemia. i nic im do tego.
otulam sie zapachem piwa. spozyte i w zylach krazace procenty.
skuteczna metoda na zasniecie szybkie i bezbolesne.
nie dla xanaxu.
muzyka wlaczona jak zawsze spokojna i magiczna, lecz oczy me nia wciaz nie nasycone.
odfieldvangelisdeadcandancejeanmicheljarremusepinkfloyd
moja alienacja postepuje.
moje osamotnienie w fazie zwyzkowej.
libido niskie.
niewierzacy i bluzniacy, ale nie grzeszacy.
a ona jawnogrzesznica.
jela dlon ma i na swa watla kibic polozyla.
utulila glosem jedwabnym.
a ja w rijece plyne waska tratwa.
inicjuje pewne procesy zyciowe.
ederlezi.
skoncze jako specjalista do spraw balkanskiej muzyki
i jako jej adorator do smierci samej.
bosniaserbiahercegowinaczarnogorasloweniachorwacjawojwodinamacedoniakosowo.
tam osiade na stale.
kinia-minia-ze-mna-pojedzie, ona serbistka. slawistka za lat pare wybitna. wkrotce noblistka. umrze w wieku lat czterdiestu i czterech. winelriedem, gustawem, mesjaszem bedzie.
gustavus obit hic natus es kinga.
dziad dziada dziadem pogania.
iks igrek zet i zet igrek iks.
w muzem lotnictwa polskiego dotkne twoich oczu i cie zaczaruje.
a potem na barana lolitka w ofierze zloze na oltarzu przy rondzie mogilskim.
emisariusze moi wygineli z ostatnia kropla wczorajszego deszczu.
dzis slonce ich wysuszylo a wiatr rozwial prochy.
gnij gnijac.
Katinka i Wania z Astrachania przesylaja gorace pozdrowienia dla mieszkanek okregu tjumenskiego, w tym ze szczegolnym uwzglednieniem swiety ismuratowej. dedykuja jej piosenke "tres lunas".
Link 06.09.2006 :: 11:26
Komentuj (0)w heliocentrycznym ukladzie krazylas, o idelna, lecz dzis zepchnieta zostalas na powloke walencyjna. kara kara musi byc, a naiwnosc ma rowna dwudziestemu szostemu czerwcowi roku pamietnego i legenda otoczonego. ku chwale wlasnej egzaltacji i alienacji. kompletnej.
jestem kims ponizej spolecznego marginesu i poza niego wypadam. lzy sie liczne do oczu cisna i nie przez alkohol strumieniem w siebie wlany, a przez wlasna glupote - wyjatkowo glupim chlopcem jestem i ma infantylna powloka peknac w koncu musi, bo karma zla mnie ogarnia i chujowo sie z nia czuje jejejeje.
nie nazywaj mnie ni ksieciem, ni magicznym przyjacielem, chociaz moze inaczej (acz pierwszosc niechaj bedzie zachowana ku imieniu memu wciaz dobremu, ja juz w sposob komplementarny cie nie nazwe, bedzie tylko pospiecz warg i suchosc rak. litosc mi obca nigdy nie byla, a teraz dziwka bede i litosci nigdy nie zaznasz.
byc albo nie byc, mowione do szczurzej czaszki - nie byc, zdechnac.
truchlo moje wykopac i zrobic z niego swiecznik, a zgine i tak, czy dzis, czy za tydzien, czy za miesiac(choc wole juz teraz, by na ciebie nie patrzec). wedle zyczenia rozstapie sie jak oceany gwiazd, a ty w szpilkach swoich najlepszych przemaszerujesz i mnie stratujesz. zagryzlem dzis siebie w swej beznadziejnosci. rudosc twoje blondciemnej glowy z nog mnie zwala, a cholera jasna - jam kurwie, ni sroce spod ogona nie wypadl, bym sam jestestwo tak poniewieral.
wyjatkowym?
a moze chujowym!
zweryfikuj laskawie dziewico swoj poglad. gdybym mial podobne zejscia jak lata dwa temu wstecz, w ruch poszlyby zyletki, ostre muszle, cyrkle, noze, chuj jeden omnibus wie jeszcze co.
ja pierdole, jakby swiat nie mogl sie skonczyc przed dniem slodkiego poznania. szlag by mnie trafil, a ciebie blyskawica moja droga, wlasna balladyno. jedyne czego w tej chwili pragne, to smierc cywilna, obedrzyjcie mnie z tozsamosci, praw publicznych, pogladow. swiadomosc wlasna niech mnie zabije, a dziewczyna szamana w pojemnik po jogurcie niech zbierze prochy moje i rozsypie w pizdupizdupizdu (oczywiscie zgodnie z polskim prawem, w miejscu do tego przeznaczonym, o ile dziewczyne szamana jakakolwiek kodyfikacja prawna obejmuje).
wenera i jej kielich, a ty najlepsza jaka znam.
diametralnosc, dualizm, dysonans.
ambiwalencja.
powtarzalnosc pewnych sytuacji.
a ty delikatna niby nimfetka, a w pulapki mnie swe lapalas na tandetne gierki slowne.
ty mnie dobrze znasz?
wszystko o mnie wiesz?
nienienienienie.
a slad po mnie zniknie i przepadnie, rozplyne sie gdziesgdziesgdzies. wypatrosze swoje wnetrznosci by oddac je na podroby, by sprzedac toksyny we mnie krazace.
noz w... w mozg mi wbilas, w serce tez, lecz raczej chybilas/
choleracholeracholera.
schiz nad schizy.
ponadschizowosc.
debilkretynidiotaimecyl,
a nie mowilem, ze sam sie najlepiej obelgami obrzucam i w pysk jak nikt inny policzek sobie wymierzam.
prawdaprawdeprawdziwa odslonila i prawdaprawdyprawdziwej mnie zabila. gardze soba i toba na rowni, levz nie wiem juz, czy to jeszcze komplement. czy oznaka wybitnej obojetnosci.
i w chuja jak nic, nikt, bezksztaltnosc, szarosc, chujowosc sie czuje. nikt nie chcacy byc kims. a wandalowie na nowo atakuja i oporu nie zaznaja. dziewica byla czysta, a w moim mniemaniu teraz nadgnita i wyzuta kompletnie z atencji dla istot nizszych klasowo.
magia sragia puste slowo gowno chujnia
naiwny po raz enty powtorze, naiwny w skali panslowianskiej, paneuropejskiej, pankontynentalej, intergalaktycznej.
mow zem dziwak, histeryk, lamentator, a w chuja jestem jebniety i popierdolony, bo w twoje szpony w kolorze czerwien kubanska trafilem i co gorsza wyjsc z nich nie chce.
jebjebjebjebut i kaput.
pierdole filozofiesocjologiereligiepsychologie.
planty. maria magdalena. burdel na krowoderskiej.
we lbie. syf. chlew. zdycham kurwa zdycham.
gdyby tak latwo mozna bylo zdechnac na swiecie nie byloby nikogo.
dnodnadnu.
z dziewieciu godzin nawet przez sekunde dobrze sie nie czulem i to nie dlatego, ze jestes destruktywna, czy jakas. jak po koce, hajem telepany sie czuje, wredny haj, wkurwiajaca trzesaca delira.
walkawalczacego o dobro natury wszechwladnej.
girlanda lez jednobarwnych.
chujchujchuj.
pstrykaj sobie ulryko na koniaslonia, anny, marie i krystyny.
chujchujchuj nie na mnie.
wije sie w wilince wezowej i wyrywam z glowy wlos ostatni.
gwalcony nienaturalna sila plonnej nadziei trwam w niesubordynowanej pozie egoistycznego cienia.
* a tak poza tym, to wszyscy zdrowi.
Link 06.09.2006 :: 12:39
Komentuj (1)nie jest dobrze i znam przyczyne.
robak mnie drazy od wewnatrz, a cialo fermentuje.
na znak protestu urzadam glodowke.
wiesz o co chodzilo moja droga?
bo sadze, ze nie do konca.
o caloksztalt atencji mi nie danej w pysku jablko posiadajacej.
chwalic barbare pod niebiosa za obecnosc, bo usnalbym. uciec tez mialem ochote na planty, lecz to nie byloby odpowiedzialne.
glupiglupiglupi mis.
a sesesese wymaluje na twarzy dzisiaj usmiech i zaloze maske, bede dusza towarzystwa jakze nielicznego. blablabla. se obiecuje, a wyjdzie kolejny nokaut na plaszczyznie ciala mego.
bede lezal pod stolem i krwia sie zaleje, a inputowac sobie przy tym bede, slodkie deliberacje sam na sam.
kupie martini (choc smak chujowy ma) i bede pijany.
kupie papierosy i bede napalony.
zajaralbym blanta (raz w zyciu mi sie do tej pory zdarzylo, po czym w pieciogodzinnej depresji tkwilem).
podbije sobie lewe oko i przypne sie do twoich wlosow.
jejeje.
jestem krolem malego zrujnowanego ksiestwa.
Link 07.09.2006 :: 15:28
Komentuj (0)kwiaty dzisiaj w bukiet wielki ukladam i ci je wreczam.
o piekna, jedyna i wyjatkowa.
laurke na przepraszam wycialem na skorze, lecz jedno pociagniecie zyletki za duzo i koncepcje artystyczna szlag trafil, wiec oczy twoje glebokie jej nie ujrza.
upije sie dzisiaj i bede sie naburmuszal. gladz moje wlosy i liz brzuch - wtedy bede szczesliwy. ja dotkne twych falujacych piersi pomarancza pachnacych i zjem ciebie jak brzoskwinie.
soczyscie sarkastycznie sangwinik suka*
*ja w czterech slowach
Link 08.09.2006 :: 15:02
Komentuj (0)alkohol plus nieszczesliwa milosc rowna sie kac moralny.
kac moralny plus zachowanie paranoika rowna sie obojetnosc ukochanej osoby.
obojetnosc ukochanej osoby plus moja wrazliwosc rowna sie nerwowe roztrzesienie.
konieckonieckoniec
nie zakochac sie nigdy juz i zniknac gdzies w ostepach ciszy, by noc juz nigdy nie nadeszla, a i odkazic dusze, by spokojna mogla byc.
kochamkochamkocham
i nic nie jest juz wazne, a ja sie w ogole nie licze.
kocham slepo i fanatycznie.
kiedys sie trzeba wyleczyc.
daje sobie trzy dni i dwanascie minut.
smiercsmiercsmierc
wygladam jak smierc i smiec. zaplakane oczy, worki pod oczami.
serce znow ubrane w czarne barwy. jebacjebacjebac samego siebie.
nienawidze tylko jednej osoby - siebie.
zdychaczdychaczdychac
zalatam swoje rany gipsem twardym badz cementem i bedzie klawo.
a klawo to milosc moja zwykla mowic, ktora miloscia moja byc nie moze, bo sie zutylizuje i destrukcja nastapi.
a zatem klawoklawoklawo.
*a do was kochani przyjaciele** (oczywiscie moja mala bania, tomasz, piotr szanowny dentystyczny i gabs droga opolska) rzekne trzy zdania.
pierwsze za co wy mnie lubicie ?
drugie dlaczego przy mnie jestescie ?
trzecie zabijcie mnie w czworke, a potem zjedzcie moje mieso
proszeproszeprosze
** niewymienieni niech sie nie urazaja, pustke mam w glowie i rane w sercu gorejaca
*** Bryła ciemna, gdzie dymy bure,
poczerniałe twarze sumienia,
nie dotknięte miłości chmury,
przeorane cierpienia role.
Ja groźny jak obryw trumny.
Czasem głuchym jak burz maczugą
zawalone w przepaść i całkiem już niedumne
jak kurwa, co kona w meczarniach.
Wparło łapy ludzkich rojowisk
w głuchych żył rowy wygasłe,
warcząc czeka i węszy groby
w nocach krwawych i gromach jasnych.
Jeszcze przez nie najeźdźców lawa
jako dym się duszny powlecze,
zetnie głowy, posieje trawy
na miłości, krzywdzie człowieczej.
Jeszcze z wieku w wiek tak się spieni
krew z ciemnością, a ciemność z brukiem,
że odrośnie jak grom od ziemi
i rozewrze niebiosa z hukiem.
Bryła ciemna, ja pożarny,
jak kurwa, co kona w meczarniach,
posąg rozwiany w dymy czarne,
roztrzaskany czasów maczugą.
I znów ująć dłuto i rydel,
ciąć w przestrzeni i w ziemi szukać,
wznosić wieki i pnącze żywe
na pilastrach, formach i łukach.
I w sztandary dąć, i bić w kamień,
aż się lew spod dłoni wykuje,
aż wykrzesze znużone ramię
taki głaz, co jak serce czuje. -> lekki remix warszawy baczynskiego, tak by mogl pasowac do mej chujowej osoby i by wyrazic mogl to, czego teraz wyrazic nie moge.
**** riplej z 2004 (klawe czasy)****
Świeża krew
wypływa z młodych* żył
przeciętych w chwili słabości**
gdy świat odrzucił mnie
już nie chcę dłużej tkwić
w pułapce nowych dni
Czas w końcu odbić się***
udowodnić wszystkim że
jestem wart
więcej niż skarb****
ukryty w sercu
muszę wierzyć w to
Jestem sam
dobrze wiem
nie obrażę za to się
niby tak niby nie
samemu nie jest źle*****
Jestem sam
dobrze wiem
bez nikogo kto poda dłoń
niby tak niby nie
samemu nie jest źle
Niszczyłem się za
cenę szczęścia i
tkwiłem w swym świecie
pełnym zamkniętych drzwi
umiałem tylko płakać
i nie wierzyłem w nic
czas podnieść się i iść
ku światłu nowych chwil
ku światłu chwil
gdzie nikt nie powie mi
że zerem jestem a nie kimś******
że zerem a nie kimś...
* juz nie takich mlodych
** slabosci zbyt wiele, a zyl juz nie ma
*** jak kiedys bardzo madra osoba mi powiedziala, miej zawsze honor, a ja go kurwa permanentnie nie posiadam
**** a kto w to kurwa uwierzy?
***** oj kurwa jest
****** powiedz mi to prosze
-------------------------------------
jestem jestem jestem
jeszczejeszczejeszcze
jak mnie nie bedzie na blogu dluzej niz przez dwa tygodnie, to wiecie co to bedzie znaczylo. i wtedy prosze bez tych jebanych swieczek w komentarzach, bo mnie kurwica w urnie trafi i sie w niej przewroce.
z prochow moich powstanie diament(taka nowa technologia, ha), a w testamencie tobie o dziewico bedzie zapisany, przyjmij go i nie zwracaj.
Link 08.09.2006 :: 15:32
Komentuj (0)od adoracji do obojetnosci wiedzie waska sciezka
cienka jak ostatni fragment dziasla trzymajacego zeba mlecznego
nim wyrwany zostanie
kolec mnie w palec uklul rozy czy ciernia
korone sobie zakladam z drutu kolczastego
i dalej blablabla
Link 08.09.2006 :: 15:34
Komentuj (0)a krolowa kinga tez sama...
Link 08.09.2006 :: 15:38
Komentuj (1)musze to przespac, przeczekac przeczekac trzeba mi
a jutro nie pojdziemy nad rzeke
Link 08.09.2006 :: 17:15
Komentuj (2)zamykam drzwi i wychodze
odwroce sie dwanascie razy
splune przez lewe ramie
wracam do swojej ciemnoty i malego swiata
tkwie w nim zbyt mocno
i prowincjusz jestem
muaa
Link 08.09.2006 :: 23:45
Komentuj (1)i wrocil on do siebie
i bedzie tanczyl na stole
Link 09.09.2006 :: 19:36
Komentuj (3)za jakies lat dziesiec bede mial trzydziesci lat i bede chodzil na elegancka kawe w nieeleganckich butach.
bede w jeansach i marynarce, a do nich najchetniej jakies sportowe obuwie.
kolczyk w jezyku i trzy tatuaze.
i nie bede sam.
Link 10.09.2006 :: 01:11
Komentuj (2)paris hilton znowu sie puscila.
niby nic dziwnego.
ale.
ta to ma zycie.
chyba jest cholernie nieszczesliwa.
choc nie. chyba jest za glupia na to, zeby zobaczyc, ze otaczajacy ja ludzie sa z nia, bo ma pieniadze.
ale jest nieszczesliwa bo ja tak mowie i szalenie mi przypomina kinie-minie.
te wszystkie durnedurnedurne serwisy karmia mnie nowinkami z zycia gwiazd.
ta sie zdziwczyla. cruise nie jest ojcem dziecka. blablabla.
po co wchodze?
bo ciekawosc to pierwszy stopien do piekla.
a ja chce tam byc.
trutrutru.
boje sie spojrzec na sierpien.
ot co.
nie przeczytam juz nigdy swojego bloga od poczatku do konca.
nienienie.
za duze cierpienie.
Link 11.09.2006 :: 00:05
Komentuj (0)wirus toczy moj system.
dusze podobnie jakies paskudztwo dopadlo.
wymowne milczenie i tylko wzajemne zagladanie do naszych pamietnikow.
dla ciebie zaraz zabije komara.
i jestem z siebie dumny, bo honor mialem jak sie okazuje.
boze ty moj, jaki z siebie jestem dumny.
tak dumny, ze chcialbym sie w twarz uderzyc rozpalonym zelazem.
koncza mi sie papierosy. koncza mi sie tez pomysly na usmiech, bo ten numer dwiescie czterdziesci dwa juz sztucznoscia bije.
dziesiec pieter i ciemnosc.
a ja nie wiem jakim cudem na jedenastym.
o dziewico.
nie rozumiem cie.
niestety.
albo ty nie rozumiesz mnie.
tak jak wszyscy nie rozumieja.
albo rozumieja po czasie.
chcialbym zeby zefir mnie po twarzy smagal.
i zeby anna maria ozyla, i juz smutnej twarzy nie miala.
Link 11.09.2006 :: 02:24
Komentuj (2)dido z no angel jest moja wierna lez powierniczka.
kapia z oczu jak popiol z papierosa.
gryz swa natura - takie twoje przeznaczenie.
krolem byc chcialem, a jestem giermkiem.
dido z no angel mnie wysluchuje.
bo ona to nie ty.
dziewico, czemu bylas glucha ?
"oh i am who i was. i do what i did"
i nic.
dziekowac ci.
wierna kinga jest cudowna.
o kingo jedyna. prawdziwa dama.
a nie jakas slepa ges.
porzuc swoje troski i przyjdz.
zaplac kare w bibliotece. i zapusc nowa grzywke. zaloz czerwone szpilki, oczojebne ponczo, kabaretki z hamaka, na glowe wloz krwisty kapelusz z pawim piorkiem.
mna nie pozwole ci sie ozdobic. ktos juz mial mnie przywdziac jako do wlosow przywieszke. chcialem byc takze podnozkiem. rowniez dziewica oferte odrzucila. wyrzucila i zmiela kazda chwile. niesentymentalna.
a byla taka wyjatkowa na pierwszy rzut oka, na drugi, na trzeci.
slowami karmila mnie jak matka obiadami. tu mile slowko, tam mile slowko, no i jeszcze tu tez. przy czym nie pozwolila sie jednym przejesc. zaczarowala magia swoja i uroku puscic nie chce. pomimo.
teraz sam wkladam sobie lyzke dziegciu i zapijam go sokiem z cebuli. o jedyna.
ucze sie szwedzkiego.
jag ar vacker.
jag ar bedarande.
jag ar alskling.
jag ar gud.
tackar johan.
fascynacja krajem koron trzech na nowo odzyla.
bylem onegdaj w szwecji przez wiecej niz miesiac i sie w niej zakochalem. potem grecjawegrymarokoserbia milosc ta nieco zabily.
lecz ostatnio szwecja do lask wraca. trza sie znow do malmo wybrac, ba odwiedzic falun, uppsale i w koncu sztokholm.
wysle ci dziewico kartke z podrozy z zalaczonym wlosem.
zreszta chyba wiele ich po sobie pozostawilem na dywanie.
tyle rzeczy mi dziewico obiecalas. myslalem, ze smutki me rozproszysz. zabraklo tej jednej samotnej nocy. jesli wiesz o czym mowie. pod palacem dozow utkiwlem na moment, przynoszac sobie na mysl obrazy z wenecji i chcialbym cie zabrac do gondoli. zatykajac ci jednoczesnie nos, bom swiadom, ze do smrodu kanalow jestes nieprzyzwyczajona. slucham bjork i "show me forgivness".
zabij mnie swym usmiechem.
krakow krakowowi wilkiem.
drezdenskie lalki, pipety, rasputina, portisglowy, krystyny jandy i inne glosy muzyczne do snu mnie chca ukolysac.
lecz ja nie chce spac i snic. gdy zamykam oczy zbyt wiele widze. gdy bez wladnie glowa opada mysli zle mnie drecza.
dziewica znow swoj uscisk wokol mnie oplata.
cierpie przez ludzi, ktorzy sa najwidoczniej tego cierpienia niewarci.
ic se.
se ide.
Link 13.09.2006 :: 19:02
Komentuj (0)zdania zlozyc nie umiem.
muzy sploszyly sie na cztery wiatry.
odfrunely i do wiosny nie powroca.
czuje juz zblizajaca sie jesien. zawsze mnie przerazaja te trzy miesiace chlodu, szarosci i deszczu. nigdy nie cieszyly mnie barwy pozolklych lisci, jak i opadlych kasztanow.
nawet jako dzieciak nie nadziewalem na nie zapalek i nie robilem zwierzatek. bo niby po co ? przez to rzecz jasna, plastyka nigdy nie nalezala do moich ulubionych przedmiotow.
chce kochac.
ale nie moge znalezc na to sily. nie moge sie przemoc, by znow pokochac. wierze, ze kiedys taki dzien nadejdzie, ze bede na tyle mocarny, by moc wplynac w to uczucie. moge poczekac. jestem jeszcze wciaz mlody.
/sie jeszcze rozwinie po 23/
Link 14.09.2006 :: 02:08
Komentuj (4)tak sobie teraz pomyslalem.
ze dobrze byloby zniknac na chwile i odciac sie od wszystkich.
uspokoic i zalatac stare dziury.
Link 15.09.2006 :: 16:38
Komentuj (2)dalem jej na imie anna
i ona sie nie obrazila.
nosilem ja na rekach i ona tego chciala.
na jej czesc otworzylem biennale.
od glasnost odszedlem.
a teraz in supenso.
kosmogonie chcialem wyjasnic.
by wszystko stalo sie jasnoscia.
ale modus vivendi mi w tym przeszkodzilo, niestety.
a teraz prohibita sie zaslaniam
i beszczeszcze swietosc.
i ja res nullius.
Link 18.09.2006 :: 15:48
Komentuj (2)a sa takie oblicza, ktore samym wzrokiem mnie przerazaja.
i sa takie slowa, ktore mnie swym brzmieniem w leku pozostawiaja.
i sa takie milosci, ktore mimo wszystko trwaja.
samotnosc, czymze jest samotnosc ?
samotnosc posrod tlumu i na wlasne zyczenie. przerabiana sto tysiecy razy. okrucienstwo zrzadzenia losu. fortuna zawsze byla najwieksza dziwka i pulapki zastawiala nieludzkie. konfuduje.
nemo sapiens, nisi patiens.
a cierpliwosc poplaca. zrozumienie tez. nie skreslanie ludzi przez pryzmat chwili takze. to nie sad i nie pretensje.
nekrolatrii nie praktykuje.
podac reke ?
Link 20.09.2006 :: 00:56
Komentuj (0)przyjemnie jest tanczyc w rytm twoich slow.
Link 20.09.2006 :: 17:34
Komentuj (6)w milosci najfajniejszy jest ten ciagly bol brzucha.
Link 21.09.2006 :: 23:07
Komentuj (3)zlap ze mna srebnego ptaka nocy i zamknijmy go na dwie godziny w klatce. ot taka ludzka natura. czuje cie miedzy slowami, w kazdym mrugnieciu mego oka. czuje sie jakbym wlasnie zastrzelil johna lennona i stapal po czarnych tulipanach. jestem lewym, a ty prawym okiem i niech tak juz zostanie.
magnetyczne pole ma to do siebie /acz strzelam, bom glupi z fizyki byl zawsze/, ze przyciaga do siebie atomy, wiec w takim polu magnetycznym teraz jestem, choc najchetniej rozczlonkowalbym sie i poslal ci piecdziesiat procent moich atomow.
a teraz pozwol mi w twojej glowie zasnac.
Link 23.09.2006 :: 17:43
Komentuj (2)niech jej wojenne oblicze w koncu zniknie i da mnie chwil osiem wytchnienia. bo zaiste zla kobieta jest i katuje mnie sama swoja obecnoscia. jak nikt inny umie popsuc mi humor.
najlepszy prezent urodzinowy od rodzicielow ? nerwica.
tak. sie zasluchalem w muzyke. napisalem kilkanascie smsow, ktore do zamierzonych odbiorcow nie trafily, bo wszystkie drogi prowadza do ciebie. jak rzym jestes o wymarzona.
tesknota choc jestes o czterdziesci piec minut drogi ode mnie jest taka jak gdybys na wenus swej egzystowala. coz. tesknic jest slodko.
in saecula saeculorum
ahura mazda
Link 24.09.2006 :: 20:35
Komentuj (6)na koniec wakacji.
wspaniala niespodzianka.
angina ropna angina
boliboliboliboli
a wszystko przez zlosliwosc panny-monroe-wrednej.
Link 26.09.2006 :: 20:38
Komentuj (1)le roi est mort! vive le roi!
a bo to tak jest. jak ktos zdetronizowanym zostanie, to na tron bedzie sie dlugo wspinal. kadi bedzie orzekal w tej sprawie, nie tylko szariatem sie poslugujac, a cela wiezienna nie bedzie jakas luksusowa. modl sie do siebie.
choroba przeszla
powiem tak. choroba klawa byla. byla bo zdzira juz uciekla, a ta atencja dana mi cud-miod byla. dzisiaj tez atencja mnie obdarzono i mila ona byla. ach. och. ech.
angina ropna przegnana na cztery wiatry.
panna monroe
obwieszczam tu, ze panna-monroe-aferzystka nie zazna spokoju i bedzie nekana na piecset sposobow. drzyj moja droga przed atakiem slownym, moja ty slodka i szablonowa.
Link 27.09.2006 :: 17:10
Komentuj (2)dzisiaj bedzie bez tiutiu.
komputery doprowadzaja mnie do furii.
niech je stepy akermanskie pochlona.
Link 28.09.2006 :: 20:54
Komentuj (0)taktaktak
gardlo boli juz mniej, zoladek boli bardziej i sobie moge lalala zaspiewac. korci mnie, zeby sobie plejliste uporzadkowac i zrobic sobie taka, zeby az chcialo mi sie jej sluchac.
jak sie wkurze, to pojade na wielka gora i zrobie sobie na niej zdjecie.
mam przeczucie, ze dziewica jest niezywa, bo niema i glucha jest, a ja od zmyslow po dwukroc odszedlem w pewnym momencie, ale sie uspokoilem. marchewke na sznurku chyba musze jej poslac.
dzien ze wzrokiem w sufit, z reka na glowie, lewa stopa na podlodze.
slodka nuta schizofrenii.
mam nowy autorytet.
renate beger - wybitna heroine i szpiega, oj renka chyba sobie w bondzie zagra. perla przed wieprze z samoobrony. ona sliczna jest i niewinna, a co wiecej taka sprytna, ze wkrotce bedzie lajkonikiem w krakowie, albo bulki bedzie sprzedawala w tancbudzie.
dementi
kinga-panna-monroe-ryza-dupka chce wypasac gesi w bosnii, tepe to i nieswiadome, ze wypasac to tam se bedzie mogla siebie na minach.
kolo mlodych gospodyn wiejskich ? zapisz sie do towarzystwa przyjaciol zwierzat, albo do kola ochrony drozda spiewaka.
emerytka nigdy nie bedziesz, bo na emeryture nie zarobisz.
protezki tez nie bedziesz miala, a zatem bedziesz:
- lubiezna
- bezzebna
- nieemerytka
- z grzybica pochwy
- z kozim bobkiem w portmonetce
- z kurza lapa zamiast kwiatka za uchem
sa chwile magiczne, gdy telefon mi dzwoni i bipczy po raz enty, i enty, a ja sie ciesze jak dziecko male, albo tybetanski wedrowiec na szczycie jakiejs annapurny, bo w koncu jego archaiczna nokia ma zasieg.
Link 30.09.2006 :: 03:07
Komentuj (1)dzisiaj spac nie pojde, chyba...
imieniny przeszly w dzien chlopaka plynnie.
lulilaj.
aj.
Link 30.09.2006 :: 23:05
Komentuj (1)prozaicznie po raz pierwszy
wcisnalem sie bez problemu w spodnie z 1 klasy lo. calkiem ladne te wranglerki
prozaicznie po raz drugi
jestem nieogolony i mi dobrze z tym
prozaicznie po raz trzeci
swedza mnie plecy (to sie podrap). wlasnie to czynie.
nie prozaicznie
dziewica umarla, czuje to w kosciach. zginela sama badz z reki czyjejs. lezy teraz w zimnej trumnie, przykryta mokra ziemia, bez nagrobka godnego jej osobie. szkoda mi jej. na oltarze ja wyniose i wyswiece. moze ozyje. oby.
nie prozaicznie
sezon jesiennych depresji rozpoczety.
bardzo prozaicznie
lubie was.